piątek, 28 marca 2014

Rococo na czarnym lnie, bransoletka szydełkowa i o włóczce ręcznie farbowanej w Chile.


Medalion obiecany komuś, odłożony, ale Pani się nie odzywa więc pojechał do pięknej nowej galerii w Ełku, wraz z trzema innymi i czeka na nową właścicielkę. Na zdjęciach przymiarka do oprawy vintage i srebrnej... ostatecznie został umieszczony w vintage.
 Do Galerii Gaja można zajrzeć wirtualnie, strona jest nowiutka i chyba dlatego jeszcze nie wszystko w niej śmiga, ale zapowiada się cudnie...

medalion vintage

medalion vintage

Bransoletka szydełkowo - koralikowa to zaległe zamówienie (jeszcze z lata). Zamówienie od cioteczki (cztery lata starszej ode mnie) jak to bywa w rodzinie..... naczekała się trochę. Bransoletka pojedzie do Krakowa.


A tu absolutna rewelacja. Od wczoraj jestem posiadaczką kilku luksusowych gadżetów.... są to trzy motki włóczek, srebrne uchwyty do naszyjników i 4 trójkątne koraliki. Włóczki są w ofercie sklepu Art - Bijou, sponsora wyzwań w Kreatywnym Kufrze.
Czerwony motek to 100 % Suri Alpaka, niesamowicie mięciutka i puszysta, pochodząca z Peru.  


Cieniowany motek w prawym górnym rogu to mieszanka baby alpaki z Peru z chińskim jedwabiem. Coś niesamowitego, bardzo delikatna cieniutka, przypominająca kordonek, nie mogę się doczekać kiedy jej użyję.


Największy motek to bawełna ręcznie farbowana z Chile.... poezja !!! Przecięcie takiej włóczki to jak mord na żywym organizmie !!! 
Jeszcze nie mogę się przyznać do czego jej użyłam. Post o tym pojawi się za kilka dni, po opublikowaniu wyzwania. Powiem tylko, że można z niej robić wszystko: na drutach, szydełkiem i haftować też można. Mięsista i grubaśna, składa się z wielu cieniutkich niteczek dających się łatwo oddzielać. Po rozdzieleniu pojedyncze niteczki wyglądają zupełnie jak mulina, haftuje się nimi rewelacyjnie...przejścia kolorów są obłędne, a ta kolorystyka ! Genialne zestawienie turkusu z brązem, taka energetyczna bomba !


Dość tych zachwytów, czas wracać na ziemię. Wiosna zagląda przez okna, widać wszystkie niedociągnięcia w sprzątaniu. Zabieram się więc za pracę - mało twórczą. Pozdrawiam !!!








niedziela, 23 marca 2014

Kolejne maki - medaliony haftowane i o soku z brzozy.


Kolejne bliźniaki - haftowane maki, bynajmniej nie jednojajowe - różnica są, i owszem. Pierwsze zdjęcia w oprawie srebrnej i antycznej - zdjęcie ostatnie prezentuje wersję ostateczną: obie koleżanki zamówiły w antycznej.


haftowana biżuteria, handmade jewerly, ebbroidered jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace, haft 3D, french knots, maki haft

haftowana biżuteria, handmade jewerly, ebbroidered jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace, haft 3D, french knots, maki haft

haftowana biżuteria, handmade jewerly, ebbroidered jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace, haft 3D, french knots, maki haft


haftowana biżuteria, handmade jewerly, ebbroidered jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace, haft 3D, french knots, maki haft

Z racji farmerskich zapędów Syneczka podpowiedziałam mężowi, żeby pokazać małemu jak ściąga się z brzozy sok.

sok z brzozy, woda brzozowa, ściąganie soku z brzozy

Sama robiłam to wieki temu, właściwie raz czy dwa, chciałam sprawdzić jak to jest i czy te legendarne właściwości cudotwórcze odczuję na własnej osobie...
 Brzozy miałam wtedy na rodzinnym polu, gdzie łąka przechodziła w brzozowy las, a później w las prawdziwy. 

Mało go wtedy natoczyłam, tak tylko na próbę. Z klonu też - ten był naprawdę pyszny....Ściąga się go jak tylko pierwsze soki zaczynają krążyć w drzewie, zanim zaczną pojawiać się listeczki.

No i poszedł mąż z Syneczkiem na koniec działki, podłączyli pięciolitrową buteleczkę. Po nocy buteleczka była pełna, a nawet napęczniała od ciśnienia, bo rurka osadzona była bardzo ciasno. Próby z klonem nie powiodły się, chyba jeszcze za wcześnie.... pozostaje mi delektować się syropem klonowym, który dostarcza dzieciom babcia z za granicy.


Pijemy tenże sok, od kilku dni, syneczek zachwycony, aż mu się oczy świecą. Sok w mojej rodzinie ściągało się od dawna. Dziadek podobno go kisił, ale taki pamięta tylko moja mama, nie wiem jak to zrobić. Do stryjka jeździliśmy na święta Wielkanocne, mieszkał na terenie wodociągów suwalskich, na całym wielkim drzewie wisiały butelki poprzyczepiane do gałązek - wszyscy pracownicy ściągali sobie sok. 

Tak sobie go popijam i zastanawiam się nad jego właściwościami. Zmęczenie wiosenne jak było tak jest, może częściej korzystam z ubikacji - duży plus, bo zwykle za mało piję, na czym cierpi moja lewa nerka (szczególnie).  

Trudno mi odróżnić sok brzozy od wody kranówy. Może w dużych miastach różnica byłaby znacząca, ale my tu mamy idealną wodę z wodociągów więc oszukałam Maleństwo, które z nieufnością podeszło do nowości: powiedziałam jej, że to zwykła woda (zresztą jej ulubiony napój) i pije. A jak ona nie widzi różnicy, to znaczy, że jej nie ma... !

Skąd zatem wzięło się to przekonanie wielu pokoleń w jego odżywcze właściwości? Może stąd, iż kiedyś ludzie na przednówku byli niedożywieni.....? niedobór mikroelementów dawał im się we znaki.... a woda brzozowa uzupełniała ich braki i samopoczucie ulegało wyraźnej poprawie? 

Wszystkich informuję, iż drzewo nie ucierpiało na tym procederze. Dziurka została zabita przez mojego męża kołeczkiem, a tak wielkie drzewo nawet nie zauważyło ubytku paru litrów wody - podobno.








środa, 19 marca 2014

Zapowiadany post o pewnej Babci która haftowała aż do samego końca.... życia.

Zapowiadany post o tym jak pasja tworzenia pozwoliła Babci Jankowskiej  przejść przez życie...zapowiedź była TU.  I niech nikt nie waży się przyglądać i krytykować, że niedokładne, że każdy w swoich pawlaczach ma takie "skarby", bo nie o to chodzi żeby się tu chwalić. Nie na ocenę haftowała Babcia Jankowska i w wystawach pewnie nie brała udziału, ale haftowanie sprawiało jej przyjemność więc haftowała i obdarowywała wszystkich wokoło.
Stanisława Jankowska urodziła się w 1917 roku, zmarła w  2009. Mieszkała po sąsiedzku, w domu stryja mojego męża - była stryja teściową. Okna babci mojego męża i Babci Jankowskiej mieściły się  na pierwszych piętrach i wychodziły wprost na siebie, obie babcie zatem kontaktowały się (jak się później okazało, w wielkiej tajemnicy....) Pewnego razu znaleźliśmy porozrzucane na podwórku cukierki - nasza babcia rzucała je babci - sąsiadce z okna w nadziei, ze tamta je złapie w locie ( dla naszej babci cukierki to największy skarb był,w owym czasie (zbliżała się już do dziewięćdziesiątki....) chciała się więc tym skarbem podzielić z koleżanką.
Jak się tu sprowadziłam i ją poznałam miała już ponad 80 lat, zapominała imiona bliskich i dzień z nocą jej się mylił, i dni tygodnia i wnuki jej się myliły: które domowe, a które przyjezdne... ale ciągle haftowała !!! A że dużo miała czasu to i dużo dzieł powstawało. Rodzona córka nie nadążała z dostarczaniem jej nici i płócien. Pomagała jej w tym moja teściowa, a w zamian zostawała obdarowywana gotowymi haftami. No i tu jest problem bo teściowa wyjechała, a dary tak schowała, że nie możemy ich znaleźć. A, że post obiecałam.... pożyczyłam dzieła będące w posiadani prawdziwej wnuczki Babci Jankowskiej - przyniosła mi ich całą torbę. Nie wiem czy któregoś nie pominęłam....

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

Kwiat w lewym rogu to aplikacja na kratkowanym materiale, widać tu, że jak ktoś chce haftować to wykorzysta nawet najbardziej niepozorny skrawek.

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

Bardzo podoba mi się ten haft z makami i chabrami, taki szczery, "od serca", na grubym płótnie, widać,że haftowany z gestem, z rozmachem.... (można haftować z rozmachem? chyba się zapędziłam....wiem, że malować można :-)

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

Robiła też szydełkowe serwetki, również serwetki haftowane obrębiała szydełkiem. 

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

Serwetka noworoczna, z życzeniami - zamiast kartki !

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

 Bzy szczególnie mi się podobają... widać na zbliżeniu, że nici których używała były różnego gatunku - co wpadło Babci w ręce -tym haftowała. 

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

Poszewka na poduszkę z aplikacjami.

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,

To jedyna serwetka jaką znalazłam w domu, leżała na małym stoliku u teściowej. Widać, że haft dużo wcześniejszy, jeszcze równy, poprawny "hafciarsko". Późniejsze dzieła to istny spontan !!!

haft płaski, haft vintage, pasjonaci haftu, hand flat embroidery,


Zupełnie przypadkiem odkryłam wczoraj w szkolnej bibliotece książkę Zofii Wróblewskiej "Haft dawny - kolorowy". Są w niej wzory  których używała babcia Jankowska. To wydanie pochodzi z roku 1992, ale wcale nie wykluczone że były wcześniejsze wydania... bo jak pisałam bukiet z makami i chabrami wygląda mi na dużo, dużo starszy..... chyba, że się mylę.... :-)

haft dawny kolorowy, książka z wzoraki haftu płaskiego,



              Życzę wszystkim robótkowiczkom nigdy nie kończącej się przygody z pasją !!!







sobota, 15 marca 2014

Medalion z widokiem na Ren - mit o Lorelei i Candy z Kreatywnym Kufrem.


Medalion przygotowany "w try miga" (z rosyjskiego) na Wyzwanie Kreatywnego Kufra - Mityczne postacie - Lorelei.
Na niedzielny, rodzinny spacer nie poszłam.... przygotowane wcześniej zdjęcie Renu na pulpit "zawiesiłam" i wyhaftowałam.... wcale nie tak szybko, bo kilka godzin to trwało. 

Dlaczego Renu? Ano właśnie....przyznam się, że ucząc się geografii i historii nie przygotowywałam się tak pilnie, jak przygotowuję się do wyzwań Kreatywnego Kufra. 
W mitologii germańskiej, nimfa Lorelei mieszkająca nad Renem, mściła się na rodzie męskim śpiewając żeglarzom, przez co rozbijali się biedni o skały..... Inspirowałam się więc widokiem okolic nadreńskich, mając nadzieję, że tuż za załomem czai się owa mityczna postać, a skałę Loreley widać nawet w spowitym mgłą horyzoncie.... 


haft, embroidered pendant, haftowany widok, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro, haft płaski, hand flat embroidery,

haft, embroidered pendant, haftowany widok, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro, haft płaski, hand flat stitch,


Zapraszam do udziału w wyzwaniu !!! 

A w ogóle to Kreatywny Kufer obchodzi właśnie trzecie urodziny i w związku z tym zaprasza na całą serię Candy ze sponsorami. Będzie się działo !!!



,candy na blogach, candy Kreatywny Kufer








sobota, 8 marca 2014

Komplet biżuterii z haftem rococo i o warsztatach z haftu białego.

Już jest - naszyjnik do kompletu z pierścionkiem (pierścionek już znacie).  Medalion z gładkimi brzegami, pierścionek z ażurowymi, tak zamówiono i tak zrobiłam.

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, pierścionek vintage, pierścionek z haftem

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, pierścionek vintage, pierścionek z haftem

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, pierścionek vintage, pierścionek z haftem


Dziś prowadziłam warsztaty z haftu angielskiego. Czy ktoś jeszcze pamięta misterny, delikatny, biały, haft angielski? Przygotowując się do nich zrobiłam rekonesans co nowego na ten temat ma do powiedzenia Internet... no i nieciekawie to wygląda... blogi  - ilości śladowe -  tu i ówdzie... Wzory - jeszcze mniej.

Na znanej stronie "chomilkującej" jak zwykle - każda użytkowniczka, która chciała się wzorami podzielić miała je ściągnięte od pierwszej użytkowniczki, która je umieściła. Sięgnęłam więc do starych zasobów własnych, coś tam przerobiłam, coś dorysowałam i takie małe przykładowe wzorki zapodałam. 

Przyznałam się moim Paniom, że od wielu, wielu lat nie obszywałam dziurek, ale jak tylko wzięłam płótno w ręce, przypomniała mi się ta misterna robota...  jak potem cieszył efekt !!!  Niewiele tych haftów popełniłam, ale jakoś tak zatęskniłam i chyba czas już zrobić coś wreszcie dla siebie, żeby potomnym zostało (ale czy docenią ?).... 

A "na warsztat" wrzuciłam jeszcze haft biały wypukły, na przykładzie haczowskiego. Też poszperałam w necie, czy ktoś jeszcze robi, czy ktoś pamięta... i wiecie co znalazłam na jakiejś niemieckiej stronie z ogłoszeniami? obrus z winogronkami, wzór identyczny jaki robiłam na zaliczenie wspólnie z koleżankami. Oj, jak za nim zatęskniłam.... może zrobię sobie? potomnym? (ale czy docenią.....)

A tak moje Panie (kilka z nich, było ich dużo więcej, bo warsztaty cieszą się sporym powodzeniem) sobie poczynały: 

warsztaty haft angielski

warsztaty, haft haczowski, haft biały wypukły

Na zdjęciu u góry winogronka z Haczowa, dziurki z grubym brzegiem noszą nazwę "dziurek półpołowiastych". Wyszywałam taki obrus "na zaliczenie".

warsztaty haft angielski

warsztaty haft angielski

warsztaty haft angielski

warsztaty haft angielski









niedziela, 2 marca 2014

Naszyjnik haftowany baśnią inspirowany - do nowego wyzwania Kreatywnego Kufra.

Praca powstała jako praca przykładowa do nowego cyklu Wyzwań Tematycznych - Baśnie - Kreatywnego Kufra.  Jako pierwsza poszła na warsztat Roszpunka braci Grimm. Inspiracją nie mogła być ekranizacja, tylko fragment tekstu - super.

haft, embroidered pendant, haftowane kwiaty, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

Mnie akurat zainspirował fragment opisu wspaniałego ogrodu, w którym rosły najwspanialsze kwiaty i zioła. W nim to żona wypatrzyła apetyczną roszpunkę, zapragnęła ją zjeść co poskutkowało pasmem nieszczęść....
 I tu padło moje sakramentalne pytanie: cóż to właściwie jest ta roszpunka? jak wygląda? może by ją umieścić w tym pięknym ogrodzie, wśród kwiatów i ziół? 

haft, embroidered pendant, haftowane kwiaty, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

Nie wiem czemu, ale dotąd kojarzyła mi się z rzodkiewką... tymczasem jest to bardziej sałata niż rzodkiewka, roślinka z rodziny kozłkowatych, o drobnych kwiatuszkach zebranych na szczycie pędów w wierzchołki, koloru białego, różowego lub niebieskiego....I przyznam się, że wyczytałam to dopiero po wykonaniu haftu, czyli trafiłam "na pałę" !

haft, embroidered pendant, haftowane kwiaty, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

Haft ciężko mi sklasyfikować. Rozbiorę więc na czynniki pierwsze, czyli ściegi: 
cóż my tu mamy: ścieg supełkowy,  margerytkowy, gałązkowy  (ale w wariancie freestile - improwizowanym) i to w zasadzie tyle... Tło lniane, podkolorowane farbą akrylową, średnica wstawki 30 mm.

Zapraszam do udziału w wyzwaniu !!!










piątek, 28 lutego 2014

Pierścionek z haftem rococo.


Pierścionek z haftem rococo, na zamówienie wyhaftowany, będzie stanowił komplet z naszyjnikiem. Obwódka z ażurem, którego nie będzie miał naszyjnik - tak sobie zamawiająca zamówiła. Haft na lnie.

haft rococo, embroidered , haftowane róże, haftowany pierścionek, pierścionek z haftem, embroidered jewerly, pierścionek handmade, vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, bullion stitch,

haft rococo, embroidered , haftowane róże, haftowany pierścionek, pierścionek z haftem, embroidered jewerly, pierścionek handmade, vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, bullion stitch,

haft rococo, embroidered , haftowane róże, haftowany pierścionek, pierścionek z haftem, embroidered jewerly, pierścionek handmade, vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, bullion stitch,

Obiecanej prezentacji haftującej babci - sąsiadki chwilowo nie będzie. Dzieła które były w moim posiadaniu tajemniczo zginęły .... znajdą się kiedy tylko przestanę ich szukać. Pożyczyłam za to hafty od wnuczki babci, duuużo tego jest, tak dużo że aż nie wiem jak podejść do tematu, ale ostatnie dni minęły mi pod znakiem chorób, lekarzy, badań więc głowy do tego nie miałam. Co się odwlecze to nie uciecze.

Dzieci mi się pochorowały, na tajemniczą (dla mnie ) chorobę .... o której często słyszałam, a do czynienia nie miałam - grypa żołądkowa. Ciekawe jest to, że styczności ze sobą nie miały, starsza w Warszawie, młody w domu.
 Domowe sposoby nie pomogły, dziś dopiero dostały leki apteczne, może będzie lepiej. Młody to zrobił się żółty i słaniał się na nogach. Już będę wiedziała cóż to za tajemnicza choroba.... a jaka paskudna... be....



środa, 19 lutego 2014

Broszka z haftem - powtórka i o wzburzeniu hafciarek - moim też.

Broszka Joli doczekała się powtórzenia, oczywiście są podobne, ale nie identyczne. Wymiary 32x27 mm. Haft na czarnym lnie.

haft rococo, embroidered brooch, haftowane róże, haftowana broszka, broszka z haftem, embroidered jewerly, broszka, vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, bullion stitch,

haft rococo, embroidered brooch, haftowane róże, haftowana broszka, broszka z haftem, embroidered jewerly, broszka, vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, bullion stitch,

haft rococo, embroidered brooch, haftowane róże, haftowana broszka, broszka z haftem, embroidered jewerly, broszka, vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, bullion stitch,

A tu pokazuję jak wysyłam w świat moje dziełka.... oczywiście tylko te zakupione w sklepie Diuu.


Muszę to napisać, bo i mnie się udzieliło. Delikatne wzburzenie. W zasadzie mam do niego pełne prawo, bo dotyczy bezpośrednio mnie. 

Zaczęło się dosyć niewinnie, wieczorem uskuteczniałam spacer po blogach, trafiłam na wpis na blogu Niteczki w Sieci, gdzie po raz pierwszy dowiedziałam się o burzy wśród hafciarek wywołanej artykułem w pewnej, bardzo lubianej przeze mnie gazecie. Kiedyś był to dodatek do gazety Wyborczej, dziś nie wiem, straciłam z nią kontakt kiedy przeprowadziłam się z domu rodzinnego, więc i artykuł umknął mojej uwadze.

....a niech tam, zrobię im reklamę: Wysokie Obcasy się nazywa.... 

 Rzecz była o młodej, wykształconej osobie, która postanowiła powielać i sprzedawać haftowane obrazki swojej zmarłej babci Poli Parysek. W tym celu poszukiwała hafciarek, które by jej w tym powielaniu pomogły.... (inne artykuły donoszą że trwają rozmowy w sprawie sprzedaży w Londynie ?) No i pisząca artykuł, nic a nic nie zorientowawszy się co w hafciarstwie Polskim piszczy, napisała, że hafciarki wymarły, albo są stare, albo maja jaskrę, albo się wstydzą (bo haftowanie to synonim wymiotów) i dlatego nikt nie haftuje publicznie... tylko bohaterka artykułu, a haftów to już chyba nikt w Polsce nie uczy.....

Zaraz na gorąco po przeczytaniu, nie omieszkałam i ja zając stanowiska w komentarzach pod artykułem. Napisałam co następuje:

"Jestem jedną z hafciarek, której zaproponowano kopiowanie obrazków babci. Obrazki były fantastyczne (oryginały) Zrobiły na mnie ogromne wrażenie, właśnie ze względu na ich wyjątkowość. Tak jak istniało "malarstwo naiwne" tak nazwałabym hafty babci "hafciarstwem naiwnym". Artykuł jednak mnie zniesmaczył.... ani stara nie jestem, ani nie umarłam, ani jaskry nie mam.... Jestem instruktorem rękodzieła, czeladnikiem, między innymi w zawodzie hafciarza....często haftuję (nie mylić z torsjami) w publicznych miejscach, uczę haftu dzieci w szkole, nauczycieli na warsztatach w pewnej szanowanej instytucji, właśnie rozpoczęliśmy cykl zaplanowany na cały rok. Nieładnie. Tak pisać aby na pisać. Bez przygotowania."

 Teraz myśl rozwinę. Niedługo po założeniu bloga, we wrześniu dostałam maila z pytaniem czy nie zrobiłabym kopii haftowanych obrazków babci... Aż mi się gęba sama uśmiechnęła, jak otworzyłam załączniki - obrazki były cudne, takie właśnie "świeże", bez powielania, małpowania wzorów, bez wzorowania się na czymś wielkim, patetycznym, takie babcine opowieści igiełką i niteczką na białym płótnie, jak dla mnie rewelacją. 

Dodam, się nie chwaląc zupełnie, że sztuka ludowa to mój żywioł, wyrosłam wśród twórców nieprofesjonalnych, obie prace dyplomowe pisałam o twórczości właśnie takiej,  ludowej....takiej "naiwnej" jak malarstwo Nikifora, "jak cię widzę tak cię piszę, "jak to widzę, tak to wyhaftuję".....

Biłam się z myślami, podjąć się? czy nie podjąć? Nie było tam wtedy mowy o powielaniu w dużych ilościach.....może we wrześniu P.Basia Metelska jeszcze nie wpadła na pomysł ze sprzedażą ? Zrozumiałam,że chce kopie zrobić dla siebie, a oryginały ma jej mama.

No i odmówiłam, nie pamiętam jaki powód podałam. Między innymi problemem była dla mnie wycena mojej pracy.... zważywszy, że haftowanie byłoby dla mnie przyjemnością, pani pisała o ograniczonych środkach, pewnie zgodziłabym się zrobić to za grosze.... na czym ucierpiała by moja rodzina.... Tak, to był jeden z powodów mojej odmowy. 

A teraz z artykułu (nie pisała go P. Metelska) dowiaduję się, że mnie nie ma..... mam jaskrę, umarłam, wstydzę się haftować, bo to nie nobilituje....za karę, bo odmówiłam.

A i jeszcze na stronie firmy p. Metelskiej przeczytałam, że haftowano dawno temu, i to bardzo daleko, bo za siedmioma górami i lasami też.... i że niejako miałabym zostać objęta ochroną prze wyginięciem..... przy pomocy projektu  - ruchu ratującego haft ręczny.... o matko, za dużo tego jak na moje nerwy. 

 Tu podaję link do bloga Maknety, gdzie pisząca zajęła stanowisko podobne do mojego, nie będę się więc powtarzać, dodam, że pięknie porównała twórczość Pani Babci do "malarstwa naiwnego" Nikifora. 

Wracając do haftujących babć, po sąsiedzku mieszkała babcia J. Kiedy ją poznałam przekroczyła już 80 wiosen, a jej pasją było haftowanie. Robiła to od świtu do zmierzchu, a rodzina ledwie nadążała z nastarczaniem jej materiałów. Wzrok i sprawność jej rąk słabła z roku na rok, hafty nie były idealne, ale właśnie to podobało mi się bardzo, więc kilka jej dzieł zachomikowałam gdzieś głęboko, żeby jakiś "domowy" laik mi ich nie sprzątnął... jak je znajdę to poświęcę jej osobny post... a co, należy się babci J.
 Za to że haftowała, za jej cierpliwość, za upór, za przekraczanie granic fizycznych, za walkę ze sztywnością stawów, za piekące oczy, za pasję. Obiecuję.












sobota, 15 lutego 2014

Naszyjniki z makami - zaległe zamówienie oraz o tym co robią z dachem kuny.


Efekt hurtowego zamówienia, od jednej osoby, podejrzewam - dla trzech kobiet w rodzinie. Naszyjniki zamówiła moja stryjenka jeszcze latem.... zamówiła w niedzielę.... po niedzieli straciła przytomność. Żyła jeszcze jakiś czas, a ja czekałam aż jej się polepszy... zrobię wtedy naszyjniki i jej zawiozę. 
Nie zdążyłam, zmarła. 
Na pogrzebie jej córka (nie było jej przy rozmowie kiedy ciocia zamawiała) zachwyciła się naszyjnikiem, który akurat miała na sobie moja córka.... no i powtórzyła zamówienie. Czasu minęło naprawdę sporo, jak to u mnie...skończyło się lato, minęła jesień, prawie kończy się zima. 
Cały czas męczy mnie kiedy komuś coś obiecam i nie mogę zabrać się za realizację. Wreszcie zrobiłam. Dziś zostały dostarczone ("pchnęłam umyślnego" do Suwałk) mam nadzieję, że się podobają.


 Niby, na pierwszy rzut oka takie same, a jednak nie mogłam oprzeć się pewnym manewrom żeby jednak takie same nie były....




A teraz napiszę słów kilka o problemie, który nurtuje mnie od jakiegoś czasu, o istnieniu którego pojęcia nie miałam - żyłam w błogiej nieświadomości. Będzie o kunach. Tak, to te przesympatyczne zwierzątka, takie milusie, że aż chciałoby się je hodować w domu... Od dawna żyły na stryszku budynku gospodarczego. Swoja obecność zaznaczają pozostawieniem kupki, zawsze w tym samym, widocznym miejscu, jedną pod budynkiem gospodarczym, drugą pod bramką wejściową.  
W okolicy mamy wiele różnych zwierząt (tu obalę mit, ze kuny boją się obecności drapieżników) między innymi sówki mieszkają w drzewach nad rzeką... lisy mamy na wyciągnięcie ręki (był na tarasie) koty spacerują tabunami. No i żyliśmy tak, obok siebie do ubiegłego tygodnia, kiedy to w środku nocy obudził mnie szalony tupot łapek nad sufitem naszej, dobudowanej nad tarasem, sypialni. Obudziłam męża, mówię mu - kuny...a on wyrwany ze snu próbował przekonać mnie, że to nie kuny, nie ma opcji żeby dostały się na strych... po rynnie nie dadzą rady, drzewa nie ma, tam jest miękka ocieplina, nie byłoby słychcać żadnych odgłosów...(tylko w takim razie co to jest ??? ) 
Maleństwo obudziło się i zamarło z przerażenia, tupot ustał, spaliśmy do rana czując w pobliżu obecność "obcych". Mąż jest miłośnikiem horrorów, toteż byłam bliska zawału, ale przypomniałam sobie rozmowę z koleżanką z pracy, która mówiła, że kuny doszczętnie zdemolowały im ocieplenie dachu. 
Rano Maleństwo nie mówiło o niczym innym tylko o tupiących na strychu jeżach... O matko!!! toż to ona już dawno mówiła nam, że śnią jej się straszne sny, ze jeż mieszka na strychu i głośno tupie... kuny musiały ją budzić od dawna, a my tłumaczyliśmy jej, że to sen! 
Następne kilka dni minęło nam pod znakiem kuny... Mała bała się spać i przebywać w pokoju z "tupiącym" sufitem, trochę późno połapałam się że ona nie wie, że kuny to zwierzątka, początkowa oswajała temat tłumacząc nam: "mój chuna jest fioletowy i ma loki na główce i wygląda jak numeraki - z bajki".... no tak, wtedy mnie olśniło. Opowiedziałam jak wygląda kuna, podsunęłam kartkę i dopiero kiedy skończyła rysować pokazałam jej zdjęcia szkodnika w internecie.

kuny na strychu

Każdy kto miał choć trochę do czynienia z rysunkiem projekcyjnym dzieci, widzi jakim traumatycznym przeżyciem było usłyszenie kun na stryszku. 

No ale nie trauma jest najgorsza... potem zasiadłam przed komputerem i obczytałam fora budowlane i ogrodnicze i wszelkie inne. Kuny to szkodniki!!! Zalęgają się w domach ocieplanych wełną mineralną i drążą w nich korytarze, powodując niszczenia i powstawanie kominów cieplnych. To by tłumaczyło obecność płatu takowej wełny na rynnie, które dostrzegło nasze dziecko kwitując " tata, kotek na dachu" (na wysokości trzeciego piętra) 
Początkowo myśleliśmy, że to ptaki, ale też trudno było wytłumaczyć w jaki sposób dostały się pod dach. Dodam tylko, że mąż uwierzył w moją wersję dopiero jak wszedł na stryszek i osobiście obejrzał ślady łapek odciśniętych na kurzu. Tymczasem czekamy na rozwój wydarzeń... podobno ostre zapachy odstraszą "obcych" np. naftalina w kulkach - nie omieszkam rozłożyć. Wyczytałam również, że większość ubezpieczycieli nie pokrywa strat spowodowanych przez kuny. 
Znawcy donoszą, ze Niemcy od dawna zmagają się z plagą kun, że u nas kłopoty zauważalne są dopiero przy zachodniej granicy, a nas ten problem dotyczyć będzie dopiero za kilka lat... akurat ! my mieszkamy na wschodzie !!! 
Mam nadzieję, że kogoś uświadomiłam i w porę ostrzegłam.