sobota, 27 września 2014

Naszyjnik z haftem w szarościach na wyzwanie Art-Piaskownicy i Kreatywnego Kufra.



Do ponownego szybkiego pojawienia się na blogu zmobilizowało mnie wyzwanie Kreatywnego Kufra, po raz pierwszy, połączone z wyzwaniem Art- Piaskownicy. Należy przygotować dzieło w kolorach: czarny, biały, szary - w odcieniu który nie będzie podobny do czarnego i dowolny kolor: różowy, żółty, zielony, niebieski itp. Oto moja praca przykładowa: naszyjnik z haftem na białym lnie, powierzchnia wstawki 2,5 cm x 2,5 cm. Zapraszam do udziału w wyzwaniu !



haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

Pochwale się też dziełem Męża, wykonanym dzięki mojej inicjatywne i z niemałym udziałem zbiegów okoliczności - które doprowadziły do powstania portretowego zdjęcia syneczka. A było to tak: namówiłam wszystkich członków mojej rodziny na udział w warsztatach fotograficznych odbywających się w czasie wakacji w naszym GOK-u. Warsztaty miał poprowadzić sympatyczny miejscowy fotograf Radosław Nowacki. Na miejscu okazało się że sprawił nam niespodziankę i zaprosił do współpracy  fotografa wydawnictwa Zwierciadło - Rafała Masłowa (tego od nagrodzonego zdjęcia D. Passenta o którym zainteresowany powiedział, że wygląda na nim gorzej niż w rzeczywistości) - przebywającego na Mazurach w ramach urlopu. No i tenże wielki fotograf wybrał na warsztatowego modela syneczka mojego i na nim objaśniał nam tajniki fotografii portretowej (pękałam z dumy).  Zdjęcie jakie nam pozostało na pamiątkę tych okoliczności przykazałam Mężowi umieścić na naklejkach na zeszyty szkolne, które to już sam Mąż, beż mojej pomocy (no może z małymi konsultacjami)  zaprojektował i wykonał na specjalnym najlejkowym papierze.


I pomysł na czarny bez na zimę. Soki, syropy znają wszyscy, ale trafiłam na (jak dla mnie) coś zupełnie nowego. Suszone owoce na zimową herbatkę. Suszyły się trochę długo, raz na słońcu, raz w piekarniku... ale kiedy wyschły okazało się, że było warto. Napar jest słodki, z miodowym posmakiem. Zupełnie nie ma tej cierpkości, która w sokach czasem aż parzy język. Mam nadzieje że zachował swoje lecznicze właściwości. 


suszone owoce czarnego bzu na zimę

I nagrodą wygraną w konkursie się pochwale. Ełckie Supermamy ogłosiły na fc konkurs na najciekawsze zdjęcie z udziałem ich ulotki. Wysłałam zdjęcie zrobione z gigantyczną pszczołą z naszego parku owadów. 

park owadów w Starych Juchach, Supermamy Ełk

Zajęłam trzecie miejsce i odebrałam taka oto niespodziankę.



Bardzo, bardzo Supermamom dziękuję. Oprócz firmowego zestawu Lirene dostałam też smycz i długopis z urzędu miasta, krem do pupci Bepanthen, próbki dla niemowlat: płynu do mycia butelek, płynu do kąpieli oraz wkładki laktacyjne !






piątek, 19 września 2014

Zawieszka, naszyjnik z haftem na babcinym lnie.


No i jestem po długiej przerwie. Na haft nie mam czasu nadal więc nadal pokazuję zaległości pochodzące jeszcze z wiosny chyba... Zawieszka z haftem na starym lnie w naturalnym kolorze.  2,5 x 2,5 cm - powierzchnia haftu. Dlaczego starym? Ano znalazłam babciną serwetkę obrobioną szydełkową koronką. Takie to było mizerne, sprane, ale len był piękny, z gęstym splotem.... to postanowiłam nadać jej drugie życie, a ile tych żyć z niej wyjdzie !!! ....kilka na pewno - ale to dopiero jak wena wróci.

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

Tu w towarzystwie dwóch innych nowości, ale o nich w późniejszym czasie. Ten czarny już znacie.

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,


Czas i wena to może są cały czas. Tylko rozsądek nakazuje zająć się tym co każda szanująca się gospodyni robi o tej porze roku. Czarny bez już w słoikach w postaci soku na przeziębienia, jabłka (zdobyczne) opanowałam wczoraj... jeszcze gruszki (też zdobyczne) czekają - będą w syropie, bo Menż tak sobie życzy - cukier ma się lepić to będzie zadowolony.
Wiecie co to "spalonka"? Też nie wiedziałam. Dopiero jak się tu sprowadziłam, na "ziemie odzyskane" (czy odzyskane to dobre słowo?) zostałam uświadomiona. Po wojnie ludność tak nazwała opuszczone przez Niemców (czy na pewno byli to Niemcy? czy Mazurzy?) gospodarstwa rolne. Domy spalone, ograbione, a drzewa żyły nadal swoim życiem.... i o dziwo przez nikogo nie przycinane, nie opryskiwane.... rodzą do dziś najpyszniejsze, najzdrowsze, najbardziej aromatyczne jabłka, gruszki, śliwki. Dziś czasem po tych gospodarstwach nie ma śladu,a tu i ówdzie można trafić na skupisko krzaków z których wyrasta drzewko owocowe.









wtorek, 12 sierpnia 2014

Naszyjnik z haftowanymi różami, odwiedziliśmy Gołdap i o deserze ze ślimaków winniczków.

Niestety osoby najbliższe muszą okazać najwięcej cierpliwości w oczekiwaniu w kolejce na naszyjnik. Pierwsze z moich haftowanych dostały się moim mamom (rodzonej i chrzestnej). 
O ile ta druga wyglądała na uszczęśliwioną i nie wybrzydzała - ta pierwsza powiedziała, że chce inny. Potem przy każdym, który jej pokazałam (przynajmniej przy większości  z nich) twierdziła, że chce właśnie taki. 
Kiedy znużona czekaniem oznajmiła, ze nie chce wcale.... zmobilizowałam się i dałam do wyboru kilka różanych na czarnym tle. Jakoś nie do końca się zrozumiałyśmy, bo po oprawieniu okazało się, ze myślała że będzie okrągły... no cóż, kolejne wyzwanie w kolejce.

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,


haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

Niedawno odwiedziliśmy Gołdap. Odwiedzamy dość często, jak na miasto na końcu świata.... Mężuś ma tam groby dziadków i dużo rodziny. Tym razem zwiedzaliśmy sami, rodzina jak to bywa z dużymi rodzinami.... miała swoje (odmienne) plany. 
Rzecz niesamowita.... wiedziałam, że jest tam wyciąg krzesełkowy na Piękną Górę..... ale nie śmiałam nawet myśleć, że jest czynny latem ?! 

Sporty zimowe to nie dla mnie, więc się nim wcześniej nie interesowałam. Wjechaliśmy na górę, a tam kolejna niespodzianka ! obrotowa kawiarnia ! właściwie to jej podłoga jest obrotowa, pełen obrót dokonuje się w czasie 50ciu minut, akurat starczyło czasu na zjedzenie pysznych deserów lodowych i znudzenie się dzieci.

kawiarnia obrotowa Gołdap

Odwiedziliśmy jeszcze pijalnię wód leczniczych i mineralnych, tężnię (jesienią  widzieliśmy je w budowie, taki ogromny drewniany inhalator rozpylający sól w powietrzu), zaliczyliśmy plażę w Leśnym Zakątku nad jeziorem Gołdap, zjedliśmy kartacze patrząc na fontanny w centrum i ciemną nocą dotarliśmy do domku. Wycieczka jednodniowa. Bardzo udana. 
Niestety nie udało się na nią umówić z moimi rodzicami - upał był niemiłosierny - w taka pogodę nie ruszają się z domu. Nie poznali jeszcze uroków klimatyzacji w samochodzie.  

A na tym zdjęciu syneczek konsumuje niedzielny deser. Nasza rodzina jest rozmiłowana w jedzeniu wszystkiego co da się skonsumować... Syneczek szczególnie uwielbia owoce morza. Zamarzyły mu się ślimaczki winniczki.... i niestety trochę rozczarowały. Żadnych wyjątkowych doznań kulinarnych, bagienne w smaku. Gdyby nie ziołowo czosnkowe masełko.... nie do przełknięcia. Syneczek, ten wielki miłośnik kalmarów, raków, krewetek... z wielkim obrzydzeniem wyjadał najmniejsze, mnie trafił się największy okaz ... i tu przestrzegam przyszłych smakoszy, duże są wyjątkowo "fu" - kaszowate i rozlazłe. Te mniejsze konsystencją przypominały gulasz z serduszek drobiowych.

ślimaki winniczki z masełkiem



Do następnego naszyjnika !!! Do następnej letniej podróży !!!










piątek, 8 sierpnia 2014

Naszyjnik z haftem brązach i podróże, nieduże....

Medalion w brązach. Listeczki dostały obwódki w kolorze starego złota, pasujące do antycznej bazy. 
Powierzchnia haftu 30 mm x 40 mm - tak dla przypomnienia. 
Niedawno spotkałam osobę, która na widok moich naszyjników zdziwiła się "takie malutkie?".... widziała zdjęcia zbliżeń na Facebooku i zastanawiała się jak nosić na szyi coś tak dużego, mocno była zdziwiona widząc ich prawdziwy rozmiar !

A skoro przy temacie spotkań osób i naszyjników..... spotkałam też Panią, która na mój widok powiedziała: "Nie znam twarzy, nie znam nazwiska, ale wiem kim Pani jest ! po naszyjniku mnie rozpoznała .... (mamy wspólną znajomą). 


haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

Połowa wakacji już za nami. Wiem, że już nie zdążę nadrobić wszystkich, całorocznych zaległości, że nie wykonam prac które zaplanowałam. I już mnie to nie stresuje. Przez ponad dwa tygodnie lipca budziłam się z przekonaniem, że "muszę" i zasypiałam wiedząc, że "nie dałam rady". Teraz już odpoczywam. Nic nie muszę. Nikt nie goni.
Z relacjonowaniem podróży też mocno się spóźniam. Drugiego dnia po wypadzie w rodzinne strony, pojechaliśmy na zachód od domu...... do Giżycka. 
Mieszkam tu tyle lat i dopiero pierwszy raz płynęłam statkiem. 
O tym płynęłam:


Było super. Dzieci zachwycone.... niestety tylko w jedną stronę. Kiedy tylko zauważyły, że statek zawrócił i płynie tą samą drogą natychmiast zaczęły się nudzić. 

Ciekawostka z rejsu. Na statku jedyne WC, czekam w kolejce, moja dwójka, młoda angielka z gromadką, czekamy długo.... dzieci piszczą, chcą siku.... czekamy..... wychodzi mężczyzna, dorosły człowiek, wchodzimy, a tam..... ciężko od dymu papierosowego.
Ech.... czy to starość, czy jakaś odmiana nerwicy, zauważyłam u siebie uczulenie na ludzi..... nie wszystkich, ale czasem zamieram ze zdziwienia....
Inny przykład? Malutki chłopczyk na plaży wyciąga siusiaka, zauważa to jego mama. Nie, nie zabrała małego na trawę. Wniosła dziecko do wody (gdzie kapiemy się my, inne dzieci...) i pomogła mu się wysiusiać. Czy to jest normalne? Czy ja się robię wredną wiedźmą....?  

Przykłady mnożyć? Miejska, letnia impreza. Obok nas siedzi dostojna  Pani ze swoimi dziećmi. Mają cukierki od sponsora, moje dzieci też dostały. Odchodząc z zajmowanego miejsca nie zabrały papierków po swoich cukierkach. Pani nie zauważyła? 
To czemu ja widziałam, od samego początku, jak otwierały, jadły i rzucały na trawę pod nogi. Może jestem nadwrażliwa. Może trzeba się leczyć....?

Wracając do rejsu. Wypłynęliśmy z Jeziora Niegocin, Kanałem Łuczańskim, na Jezioro Kisajno. 
Fajnie było przepłynąć obok mostu obrotowego. Zwykle staliśmy w kolejce aut czekających na otwarcie mostu....(Giżycko to dla nas miasto gdzie jeździmy na zakupy, odwiedzić znajomych, do lekarza....) tym razem było odwrotnie - mamy zielone światło - na wodzie!!!

Most obrotowy Giżycko.

rejs statkiem Giżycko, Kanał Łuczański

A to już widoki na Jeziorze Kisajno. 

rejs statkiem Giżycko



 Do następnego naszyjnika !!! Do następnej wyprawy !!!








wtorek, 22 lipca 2014

Kogucik łowicki - haftowany i podróży po Suwalszczyźnie ciąg dalszy.

Medalion z haftowanym kogucikiem na wyzwanie Kreatywnego Kufra pt. Podróże - Łowicz. Całe życie na hasło Łowicz, przed oczami pojawiał mi się kogucik wycinankowy, toteż i tu postanowiłam zastosować ten motyw, a przy tym kierowałam się kolorystyką tkanych łowickich zapasek - pasiaków. Wyszło sielsko, ludowo, tak jak lubię....jak ja dawno nie słyszałam piania koguta o świcie...!?

biżuteria, handmade jewerly, embroidered jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace

biżuteria, handmade jewerly, embroidered jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace

biżuteria, handmade jewerly, embroidered jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace

Pozostając przy temacie sielskości....w sobotę kontynuowaliśmy podróże po Suwalszczyźnie, a dokładniej po Sejneńszczyźnie, a nawet wyskoczyliśmy za granicę, po drodze nam było - jadąc do rodziców.  
Kiedy jeszcze Sejny nie miały dużego marketu, a Łoździeje miały ich kilka bardziej opłacało się skoczyć na zakupy do sąsiadów niż tułać się 30 km do Suwałk. 
Zdjęć strony Litewskiej (byliśmy w miasteczku Łoździeje) jakoś nie zrobiłam, zagapiłam się..... ale za to mogę zachęcić Was do wypadu pokazując zdjęcie moich zakupów.

zakupy na Litwie

Cóż my tu mamy.... jogurt w woreczku, wafelki typu oblaty, obarzanki (mają ogromny wybór) prażynki ziemniaczane - wielka paka, ser do rwania, ośmiornice w puszeczkach (opakowanie zawiera 3 puszeczki) przekąski z kalmarów, krabów, krewetek - wszystko to przysmaki moich dzieci, w szczególności syneczka. Sobie kupiłam klej PVA - w buteleczce z małym dziubkiem. 
Czegoś może nie być na zdjęciu, bo zostało pochłonięte po drodze..... Za wszystko zapłaciliśmy 51,66 lita. Lity można zakupić tuż przy granicy, kantorów jak mrówek.... płaciliśmy 1,20 za Lt. 
Jeżeli kogoś zwiedzającego Suwalszczyznę zachęciłam do wypadu "za granicę" to przypominam, że granicę (od momentu przystąpienia do układu z Schengen) przekraczamy bez zatrzymywania się, musimy mieć przy sobie dowody osobiste, lub paszporty, to samo dotyczy dzieci.
Byliśmy na Litwie może pół godziny.... 
Jako ciekawostkę podam za Wikipedią: "Po odzyskaniu niepodległości przez Polskę i Litwę powiat sejneński został w 1919 roku przedzielony granicą, w związku z czym obszar gminy Łoździeje znalazł się w państwie litewskim." 

Po obiedzie odwiedziliśmy Cioteczki z Krakowa przebywające na działce niedaleko Kukli. Spotkanie rodzinne zaplanowałam na łonie natury, na plaży jeziora Pomorze. Nie wiem czy innych też zachwycają takie klimaty, ale ja rozpływam się na widok łabędzi pływających niedaleko moich kąpiących się dzieci... 
Słońce już było nisko, bo my tak mamy, że nad jezioro to zawsze po południu. Unikam palącego słońca i tłoku. Jedyny mankament to rozzuchwalone ryby ocierające się o nogi, bo wreszcie mają spokój... 

Kukle, jezioro Pomorze

Męża zachwyciła Wioska Gliniana przy ośrodku wypoczynkowym..... mnie i dzieci zresztą też.... trudno się nie zachwycić, okrągłe domki z gliny, położone w lesie, robią niesamowite wrażenie. Domki można oczywiście wynająć..... sprawdzałam cennik - jak dla nas zdecydowanie za drogo :-) ale oko nacieszyliśmy.

gliniana wioska Kukle

A skoro nadal jesteśmy przy klimacie - sielsko, wiejsko, anielsko to zaprezentuję studnię z mojego rodzinnego podwórka....ozdobioną przez mojego ojca - plastyka ;-) prawda, że urocza?  

sejny, malowana studnia










środa, 9 lipca 2014

Szydełkowa zawieszka - koniczyna i o zwiedzaniu Suwalszczyzny.

Koniczynka szydełkowa, w roli zawieszki, na  Wyzwanie Motyw - Koniczyna Kreatywnego Kufra.
Usztywniona na blaszkę przy pomocy lakieru akrylowego do parkietów (używałam go też do zabezpieczania i usztywniania wikliny papierowej i decoupage). Uszko do zawieszki jest ze srebra,a włóczka to ta cudowna przędza alpaki z jedwabiem (zrobiłam z podwójnej, bo jest cieniutka) - ze sklepu Art-Bijou.

szydełkowa koniczyna, biżuteria handmade, craft, zawieszka szydełkowa, crochet, suwalszczyzna,

W ostatni weekend zwiedzaliśmy to i owo - tak jak najbardziej lubię czyli najbliższe okolice. Umówiliśmy się z moimi rodzicami na rodzinne zwiedzanie - zrobiliśmy wypad na Suwalszczyznę. Oni nadjechali ze wschodu, my z zachodu - (tak w uproszczeniu)...spotkaliśmy się w połowie drogi.

Aż wstyd powiedzieć, ale miejsce zetknięcia się trzech granic (Polski, Litwy, Rosji) oraz dodatkowo granicę województw warmińsko - mazurskiego i podlaskiego mijaliśmy wielokrotnie jadąc z Gołdapi do Sejn. Pokazywałam dzieciom z samochodu, ale jakoś nie przyszło nam do głowy, żeby się zatrzymać.
A tym razem miła niespodzianka. Malutki parking, bileciki, autokar z zagranicznymi turystami, przekrój ras i tygiel języków - wszyscy na tym naszym "końcu świata" czekają w kolejce żeby zrobić sobie pamiątkowe zdjęcie w takim wyjątkowym miejscu. 

Ale uwaga !!! Tylko część Polska i Litewska jest taka przyjazna. Tablica informuje, że wstęp na stronę Rosyjską jest zabroniony, nie można stanąć na rosyjskiej części obelisku,
a nawet nie można robić zdjęć kierując aparat w tamtą  stronę! 
Nasze ruchy śledziła kamera zamontowana na wysięgniku przez rosyjską straż graniczną. "Big Brother"- jak powiedziała przewodniczka do turystów z autokaru.

trójstyk granic, suwalszczyzna

Po drodze wpadliśmy pokazać dzieciom wiadukty w Stańczykach. Mosty powstały przed pierwszą wojną światową i zadziwiają swoim rozmachem. Trudno przy dzisiejszej technologii wyobrazić sobie jak wtedy poradzili sobie budowniczy zalewając betonem konstrukcję wysoką na 36  i długą na 180 metrów !!!
Kiedyś biegła tu linia kolejowa Gołdap - Żytkiejmy.
Jak byłam tu ostatni raz (dawno to było) miałam możliwość obserwowania skoków na bungee. Stałam za plecami osoby, która miała skoczyć i ....przysięgam, czułam jej strach!!! A potem usłyszałam krzyk rozpaczliwy nieszczęśnika i świst spadającej liny!!!
Teraz teren trafił w ręce prywatne i skoki już się tu nie odbywają.
Zaglądamy, co też tam jest w dole.....

wiadukty w stańczykach

A w dolinie pod wiaduktami płynie rzeczka Błędzianka. Wygląda jak leśny  strumyczek, malutka i niepozorna, a nad nią takie kolosy !!!

wiadukty w Stańczykach

Potem zjedliśmy obiad w Jeleniewie, w restauracji "Pod Jelonkiem" na punkcie której mają pozytywnego bzika moi rodzice. Odkąd pierwszy raz trafili w to miejsce jeżdżą tam na kartacze. Cóż to takiego kartacze? to temat na kolejny post (zdjęcia jeleniewskich kartaczy ma Mąż w swoim telefonie, nie mogę ich wyegzekwować więc cierpliwości)...

A wiecie, że podobno północne krańce Mazur należą do najrzadziej odwiedzanych zakątków kraju? Ciekawe czemu w takim razie restauracja była oblegana przez takie tłumy .... (bo to już Podlaskie?)
Pomimo tłoku zostaliśmy obsłużeni bardzo szybko, wręcz błyskawicznie !
Po obiedzie (Mąż zjadł 2,5 porcji) mobilizując resztki sił podjechaliśmy pod ośrodek Szelment, obejrzeliśmy profesjonalny parki linowy ze skałką wspinaczkową i górę na której zimą można zjeżdżać na nartach (jest wyciąg), a w tym roku ma być oddany wyciąg nart wodnych ufff dobrnęłam do końca opowieści.....
tu pożegnaliśmy się z moimi rodzicami i odjechaliśmy: oni na wschód, my na zachód.


A cała Polska i tak ruszy nad morze - jak co roku !!!





sobota, 28 czerwca 2014

Naszyjnik z haftem - Mit o Idunie. Kupiłam maszynę !


Z wielkim opóźnieniem spowodowanym leczeniem Malwiny,  zrobiłam naszyjnik do wyzwania Mityczne postacie - Iduna. O niej  wiem tyle: "  Bogini wiosny w mitologi nordyckiej, odpowiedzialna za wieczną młodość. Gospodarowała złotymi jabłkami dającymi nieśmiertelność. Przedstawiana jako piękna blondynka z koszem jabłek." - ile przeczytałam na blogu "Kreatywnego Kufra."
Naszyjnik z jabłkiem w głównej roli nie jest najwyższych lotów i do końca przemyślany nie jest - przyznaję się bez bicia. Złote niteczki miały wyglądać jak te podłużne plamki na niektórych gatunkach jabłek.... a czy wyglądają?

biżuteria, handmade jewerly, zebroid jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace

biżuteria, handmade jewerly, zebroid jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace
 
biżuteria, handmade jewerly, zebroid jewerly, naszyjnik z haftem, embroidered pendant, embroidered necklace

Przez ostatnie dni głowę zaprzątał mi wybór maszyny do szycia. Przedmiot bez którego mogłabym się spokojnie obejść, tak jak to robiłam przez ostatnie dziesięciolecie... ale cóż tak nagle mnie naszło - ostry atak. 
Kupiłam Husqvarnę E20, jest naprawdę fajna i już się trochę zaprzyjaźniłyśmy....może pokuszę się o recenzję.... ale nie jest szczytem moich marzeń, jest kompromisem. Marzyła mi się maszyna z wyższej nieco półki, ale poszłam po rozum do głowy.... toż będę jej używała kilka razy do roku. Kiedy już ją zamówiłam, a teściowa dowiedziała się o moich planach to.... zwróciła mi za nią pieniądze!!! Wyszło więc całkiem sympatycznie - maszyna w prezencie, SZYĆ NIE UMIERAĆ !!!
Ale gdybym wiedziała wcześniej to na bank zdecydowałabym się na maszynę z moich marzeń, a brakującą kwotę dołożyłabym sama.... gapa. 

Zdjęcia maszyny nie zamieszczę, bo nawet nie mam odpowiedniego stolika żeby ją postawić. Bywam na blogach szyciowych i tylko wzdycham do kącików jakie mają szyjące blogerki.... Ja rozstawiam się w salonie, którego na razie nie używamy, wśród mulin i części do biżuterii, oraz niezliczonej ilości pilotów do sprzętów Mężusia....  - miejsce którego wolę nie pokazywać światu :-)

.... A propos śmierci.....Radość z prezentu przyćmiła wiadomość o śmierci męża jednej z naszych blogowych koleżanek.... mojej koleżanki z pracy... (swojego bloga założyłam dzięki niej....z takim zapałem opowiadała mi o swoim blogu, że mnie zaraziła) 
Niby wszyscy wiedzieliśmy o jego przewlekłej chorobie...ale pomimo to, wiadomość o pogorszeniu spadła na nas jak grom z jasnego nieba, a potem wszystko potoczyło się tak szybko....  

No i mamy wakacje. Jak co roku ....zamiast cieszyć się wolnością, mam lekkiego kaca. Tyle wolnego czasu zostanie przez nas zmarnowanego! Syneczek dał już popis wczoraj... preludium  tego co czeka mnie przez dwa miesiące wolnego - pieniądze przeznaczone na zakup pamiątek na wycieczce przeznaczył na płatnego SMSa za ponad 30 zł, kupił wirtualne dukaty do gry komputerowej..... gdyby to pierwszy raz.... całe szczęście ośrodek leczenia uzależnień mamy u siebie na miejscu.... 
Będzie ciężko. 










piątek, 20 czerwca 2014

Naszyjnik vintage z haftem rococo - kwadratowy, smażona ikra z lina i Malwiś po narkozie.

Od dawna za mną chodził. Właściwie to ona - zawieszka z haftem.
Mam jakąś słabość do tych zawieszek kwadratowych, tylko zawsze jakoś do tej pory umieszczałam w nich haftowane widoczki. 
No i wreszcie się zmobilizowałam i jest. 

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro
 Powierzchnia haftowanej wstawki 2.4 x 2,4 mm, haft na czarnym lnie, i różyczka inna niż zazwyczaj.... nie torsadowa.... nie bullion stitch.... ta jest haftowana, najprościej rzecz ujmując -  "sznureczkiem w kółeczko". 


smazona ikra z lina
 A tu - przysmak z dzieciństwa - smażona ikra. Uprzedzając pytania młodzieży informuję, że są to komórki jajowe ryb... swoim tłumaczyłam: "jajeczka rybek". 
Smażyła moja babcia, smażyła mama i teściowa, dawno nie miałam całych ryb w domu, ale jak mi wpadły w ręce liny to usmażyłam i ja ... nie byłam pewna czy dzieci będą jadły, ale okazało się że były zachwycone...
Z ciekawości sprawdziłam w internetach czy ktoś to jeszcze jada. Tak jak się spodziewałam, trudno trafić na świeża ikrę więc jak się już pojawi traktowana jest jak rarytas. Ktoś na forum donosi jakoby w Suwałkach był sklep gdzie można ją kupić (jak będę to nie omieszkam sprawdzić). Można też jeść na surowo z cebulką, jak coś w rodzaju rybnego tatara.
Ikra zjedzona, lin w słoikach czeka na specjalne okazje. 

A na zdjęciu poniżej Malwina, jak już całkowicie "odzyskała przytomność", przytula się do mnie jakby dziękowała za uratowanie życia które, notabene, wcześniej bym przegapiła....







piątek, 13 czerwca 2014

Mało brakowało a nie byłoby kotki i medalion na brązowym tle.

Coś dla oka. Medalion na brązowym lnie. Już gdzieś kogoś cieszy, mam nadzieję. Wystawiony był w Galerii Gaja w Ełku.

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

I coś ku przestrodze. Tym którzy hodują kota. Nie wiem jak do tego doszło... próbuję sama przed sobą usprawiedliwić swoje niedbalstwo... W sobotę 8 czerwca Malwina, kot nasz rodzinny (właściwie to córki kot) mieszkający z nami bez większych przeszkód od 11 lat, przeszedł operację usunięcia macicy i jajników, która to macica znajdowała się w opłakanym stanie z powodu ropomacicza. 

Niby byłam na to przygotowana.... od wielu lat kiedy kupowałam u weterynarza zastrzyk zapobiegający rui słyszałam ostrzeżenia, że prowadzi to do ropomacicza... tak, tak, wiem, liczymy się z tym. 

"A czy Pani nie myślała o sterylizacji?" oczywiście, myślałam, ale córka wówczas nastolatka dostała histerii - "W życiu nie pozwolę Ci pokroić mojego kota !!!" tu nastąpiło kilka gróźb, bo Mańka grzecznym dzieckiem nie była. 
Teraz ta sama Mańka tylko już dorosła: "No wiesz? przecież byłam dzieckiem ?! nie trzeba było mnie słuchać tylko zawieźć ją na tą sterylizację !!!"

Kotek rósł w oczach, poprawił jej się apetyt, duża się zrobiła, grubiutka, okrągły brzuszek ciągał jej się prawie po podłodze, a że to persik, to w futrze ukryty nie wzbudził moich podejrzeń. Jak ją podniosłam ucieszyłam się że wreszcie na stare lata wagi nabrała. Taka milusińska się zrobiła, łasiła się wymagała żeby ją kiziać i czochrać... kiedyś niekoniecznie. 

W czwartek w nocy  Mańka przyjechała z Warszawy, spała z Malwiną obmacała... rano zabeczana mówi, że ta ma rozdęty brzuszek, guzy po bokach i pojechała na zjazd do Suwałk, zostałam więc z problemem sama ... a właściwie z Mężem, który za kotkiem nie przepada.  
Faktycznie kupi takie dziwne robiła ostatnio, często i malutkie, jakby jej coś przeszkadzało, uciskało.  
Zadzwoniłam do weterynarza... najbliższy termin USG - wtorek g. 17sta. Sobota, dzień bez badań. Zaklepałam ten wtorek, ale pomyślałam, ze do wtorku to ja osiwieję.
 Ale w piątek wieczorem widzę - kuwety suchutkie, kotek siku nie robi, patrzę jej w oczy, a ona wystraszona, właściwie przerażona jakby ją stado wilków goniło.
  
Rano w sobotę pojechaliśmy do innego weterynarza. Pani mówi, że to ostatni dzwonek, USG nawet nie robiła, bo bała się że brzuszek pęknie tak się powiększał w oczach dosłownie. Spodziewałam się guzów, przerzutów i wszystkiego co najgorsze. W kolejce spędziliśmy 3 godziny becząc (oczywiście ja) ukradkiem. Wokoło siedzieli światli ludzie ze swoimi pupilami, rozmawiali o kastracji, o sterylizacji.... a ja ciemnogród, tyle czasu nie połapałam się że kot cierpi, że nie nabiera ciałka, tylko ropa zbierająca się w macicy powiększa moją kicię, że kicia mówić nie umie więc poprzez zmianę zachowania sygnalizuje mi, że dzieje się z nią coś niedobrego. 
Zostawiłam ją w lecznicy, wróciliśmy do domu. Długo czekałam na telefon ... dzwoni Pani, mówi, że kotek się wybudza, że wszystko ok, tylko ropomacicze monstrualne, takiego jeszcze nie widziała, jak pojechaliśmy po odbiór to nam przyniosła to co wycięła, a było tego 1/3 takiej torebki na zakupy, foliowej.

 Kotek jak ryba wyglądał, dosłownie karp na kosmatych nóżkach tak się zrobiła chudziutka. Przez dwa dni jeździliśmy na kroplówki, teraz Mąż podaje antybiotyk w zastrzykach, je ładnie.... kupki długo nie robiła, dopiero po lactulosum dziś zrobiła - kamień spadł mi z serca. I wygląda, że będzie dobrze już.... w poniedziałek na zdjęcie szwów pojedziemy.

sterylizacja kota, ropomacicze u kotki

 Na zdjęciu Malwina  w pooperacyjnym ubranku, w trakcie ubierania zdążyła zasnąć, bo jeszcze narkoza działała. Podobno persiki długo i ciężko się wybudzają z narkozy. Cały wieczór łaziła po domu zasypiając w najmniej oczekiwanym momencie. 
U dołu, dzień po zabiegu - kroplówka. 

ropomacicze u kotki, sterylizacja kota

Czytając na temat kocich chorób znalazłam zdanie, które dopiero dało mi do myślenia i trochę usprawiedliwia moje zaniedbanie - koty są mistrzami w kamuflowaniu bólu. Malwina jest w tym naprawdę dobra.











poniedziałek, 2 czerwca 2014

Medalion haftowany rococo na wyzwanie tematyczne KK - "Piękna i Bestia"

 Medalion inspirowany baśnią Piękna i Bestia. Na pierwszym planie mamy  róże, które wpędziły Ojca Pięknej w kłopoty - w otoczeniu innych pięknych kwiatów na które nawet nie spojrzał. Tło malowane ręcznie farbami akrylowymi.
Medalion ten, zawiozłam razem z innymi nowościami do Galerii  rękodzieła "Gaja" mieszczącej się w Ełku, przy ulicy Mickiewicza 13.
Już chyba o niej pisałam. Jeżeli wybieracie się latem na Mazury i będziecie w pobliżu to koniecznie musicie odwiedzić to miejsce. Ja dostaję oczopląsu ile razy tam jestem.

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

Słów parę o cudnym płótnie, którego użyłam jako tła.... zabytek upolowany na znanym portalu aukcyjnym. Samodział wyglądający jakby ktoś uczył się dopiero tkać, obrobiony różową ręczną koronką, kiedyś pokażę w całości. Aż mnie dziwi, że nie leży w jakimś muzeum. U tego sprzedawcy robię rękodzielnicze zakupy od wielu lat....  ale nazwy nie podam. Kiedyś, dobra dusza, podawałam koleżankom i na kursach, aż się okazało, że licytujemy się ze znajomymi o te same przedmioty ( z wypiekami na twarzach !!! )


haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro



Zapraszam do udziału w nowym wyzwaniu Kreatywnego Kufra.
Wyzwanie Tematyczne - Baśnie: Piękna i Bestia. 






 
A w międzyczasie trafiłam na facebookowy konkurs  Dawandy o wdzęcznym tytule Re:Jeans. 
W skrócie chodzi o to aby zgłosić cokolwiek wykonanego ze starych jeansów, nadać im nowe życie. 
Zgłosiłam moje alladynki, co to okazały się nie różowe i nie obcisłe, a przez to nie do przyjęcia przez Maleństwo.
Jeżeli ktoś posiada konto na Facebooku i miałby ochotę zagłosować to będzie mi niezmiernie miło.