piątek, 13 marca 2015

Lniany organizer/koszyczek z materiału dla miłoścniczki textile art.

Uszyłam coś co dawno wpadło mi w oko, podczas wędrówek po stronach z inspiracjami. Pewnie sama nie prędko zabrałabym się za uszycie lnianego organizera/koszyka/pojemnika, ale zmobilizowało mnie wyzwanie Kreatywnego Kufra - Wyzwanie Tematyczne  - Organizer.  
Koszyczek powstał jako praca przykładowa, więc proszę nie życzyć mi powodzenia w wyzwaniu :-)


Warstwa zewnętrzna to len o grubym splocie, wewnętrzna cieniutka, ale sztywna bawełna. Kwiaty powstały z różnych materiałów  gromadzonych od lat z myślą o przerobieniu na tekstylne kwiaty.  

lniany organizer, szyty koszyczek na akcesoria, kwiaty z materiału, materiałowy pojemnik, koszyczek do robótek ręcznych,

lniany organizer, szyty koszyczek na akcesoria, kwiaty z materiału, materiałowy pojemnik, koszyczek do robótek ręcznych,

lniany organizer, szyty koszyczek na akcesoria, kwiaty z materiału, materiałowy pojemnik, koszyczek do robótek ręcznych,

Wzór na kwiatek centralny pokazywałam już w innym poście jako ozdoba opaski Maleństwa. Jego wykonanie to czysta przyjemność ... zresztą wykonanie reszty to też czysta poezja, mogłabym tak siedzieć i motać bez końca. 
lniany organizer, szyty koszyczek na akcesoria, kwiaty z materiału, materiałowy pojemnik, koszyczek do robótek ręcznych,

środa, 4 marca 2015

Medalion z różami, wygrane nożyce elektryczne i szydełkowa przeróbka dekoltu.


Ale to już było? Zaległości z lata jeszcze. Medalion był widoczny na zdjęciu zbiorowym. Teraz zbliżenie.

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

Jakiś czas temu wzięłam udział w zabawie na blogu zygzakiem.art.pl  i wygrałam nożyce elektryczne, uniwersalne. 
Są świetne. Sobie buczą, wibrują i tną kartony, materiały, a po wymianie głowicy (nie ma jej w tym zestawie) na silniejszą tną inne twarde materiały np. wykładzinę, blachę, płytki PCV.
 "Starałam się o nie" z myślą o warsztatach różnych... bo jak napisałam w komentarzu do zabawy sama nie wiem co jeszcze wymyślę.... zresztą przytoczę cały komentarz - w końcu to dzięki niemu dostałam nożyce:

cytuję samą siebie:
"Oj, ciężko mi opisać do cięcia jakich materiałów użyłabym tych nożyc (gdybym je miała) … prowadzę zajęcia rękodzielnicze z różnymi grupami wiekowymi i tniemy przeróżne rzeczy. Takie zajęcia to nie lada wyzwanie więc nigdy nie wiem czym sama siebie zaskoczę. Ostatnio wymyśliłam cykl warsztatów szycia na maszynie pt. „Eko-edukacja przez eko-sztukę”. Dostaliśmy pieniądze na skupowanie zużytej odzieży, która nie zeszła z ciuchlandów (potencjalnych śmieci) na maszynę do szycia też dostaliśmy :-) no i tniemy te stosy, szyjemy z nich maskotki, kosmetyczki, piórniki, pajacyki i wszystko co nam przyjdzie do głowy.
A nie wspomnę jaką reklamę miały by nożyce wędrując ze mną po warsztatach tu i ówdzie. Myślę, że nudzić się ze mną nie miały by kiedy. :-)"


nożyce elektryczne Skil

Tak je reklamuje producent:
  • Idealne rozwiązanie do codziennych prac wymagających cięcia
  • Nożyce uniwersalne to wszechstronne narzędzie do cięcia wszelkiego rodzaju elastycznych materiałów typu: tkaniny, wykładziny dywanowe, tektura, papier, kwiaty i wiele innych
  • Łatwa wymiana głowicy nożyc dzięki zastosowaniu mechanizmu Clic
  • Umożliwia precyzyjne cięcie detali po liniach prostych i wzdłuż krzywych
  • Duży przycisk blokady do pracy ciągłej
  • Swoboda dzięki rozwiązaniu bezprzewodowemu z zastosowaniem akumulatora NiMH 4,8 V
Na stronie producenta można poczytać więcej o nich i obejrzeć film instruktażowy.  

A tu przykład zastosowania szydełka (i tak używam go gdzie tylko się da). Bluzeczka z racji posiadania ogromnego, fantazyjnego golfa nie nadawała się do użytku (oczywiście wg. Maleństwa). Golf amputowałam, brzeg obrzuciłam kilkoma okrążeniami półsłupków. Koleżanka z pracy (nie w temacie rękodzieła) skwitowała - "śmieciosztuka". Nie powiem, trochę się obraziłam.

wykończenia szydełkowe, crochet, szydełkowanie, dekolt szydełkowy

Dowód na posiadanie dziecka kreatywnego. W najdalszym kącie korytarza takie coś znalazłam. 









piątek, 6 lutego 2015

Podlaski, haftowany ręcznik babci Czesi i wydawnictwa Muzeum Podlaskiego w Białymstoku.

Ze szpitala wyszłam już jakiś czas temu, ale tak mi się fajnie wszystko zresetowało, że nie czułam potrzeby otwierania komputera i internetu (chociaż wcześniej Mąż prorokował, że nie dam rady bez tego i zemrę rychło bez dostępu do nich). 
W pierwszym odruchu miałam nieprzemożoną ochotę opisania tego co mnie spotkało/spotykało podczas pobytu w szpitalu i wyżalenia się światu.... z czasem złość i zdziwienie mi przechodzi, a że nie ma w zwyczaju blogowym opisywać wątków osobistych to i ja postanowiłam ich zaniechać. 

No, nie. Nie wytrzymam. Chociaż trochę napiszę. Po pierwsze: pamiętacie akcję "Rodzić po ludzku"? - zmieniła podejście lekarzy i położnych do rodzących kobiet. Czy nie przydałaby się akcja "Leczyć się w szpitalu po ludzku"?
Nie jestem osobą przewrażliwioną i nie czepiam się drobiazgów. Ale nie daje mi spokoju przyzwolenie na to, że pielęgniarka na wieczornym dyżurze terroryzuje staruszka po operacji. On prosi o przyniesienie protezy (jesteśmy na sali pooperacyjnej). Prosi raz, prosi, drugi. Prosi wiele razy i widać, że ciężko mu się rozmawia bez tej protezy i bardzo mu na niej zależy. Pielęgniarka biega, ciągle zajęta, protezy nie przynosi, a w końcu jak się nie zdenerwuje, "co za upierdliwy dziadek, tylko proteza i proteza ! po co mu ona! żeby chociaż mógł jeść to rozumiem !?".  Dziadkowi też puściły nerwy i lekko pielęgniarkę zwymyślał. Protezę przyniosła, trochę skruszała i wtedy się okazało, że dziadek po włożeniu ząbków okazał się bardzo nobliwym starszym panem. Okazało się, też, że gdyby miał ją od początku to prawdopodobnie nikt nie ośmieliłby się nazwać go upierdliwym dziadkiem czy staruszkiem, bo był to ktoś komu należy się "szacunek od pierwszego wejrzenia". Aż strach pomyśleć jak ta pani  traktuje tych zwykłych, prostych dziadków. 

Na drugi dzień zawarłam bliższą znajomość z tą pielęgniarką. Wysłuchałam jej długiego monologu jak to ona się nie rozczula nad sobą, pomimo, że na emeryturze to pracuje i czuje się świetnie, bo jest aktywna, a po operacji to od razu wstała, a jak tylko wyszła to zrobiła i przyniosła zakupy, ugotowała obiad.

 I pewnie słuchałabym jej z przyjemnością gdyby nie fakt, że monolog miał być aluzją do mojej zdechlakowatości, bladości, wiotkości i słabości pooperacyjnej. Nie wzięła tylko pod uwagę, że miałam bardzo słabą morfologię i dyżurujący w nocy lekarz otrzymał reprymendę od zwierzchnika, że mi krwi nie podał już przed nocą, jak tylko zgłosiłam, że coś ze mną nie tak i zrobiono mi badania krwi. A byłam tak słaba i wyczerpana walką o przetrwanie, że nie byłam w stanie nic jej na to odpowiedzieć. 

Miało być o ręczniku babci mojego Męża. Ręcznik znalazłam na dnie komody mojej teściowej w trakcie poszukiwań haftów babci Jankowskiej o której twórczości pisałam TU. Ręcznik przyjechał z babcią Czesią z Bokin, miejscowości należącej do województwa podlaskiego. Prawdopodobnie haftowała go babcia Czesia, ale pewności nie mamy, a ja osobiście to mam nawet wątpliwości. Bo gdyby go wyhaftowała, to czemu nie popełniła innych dzieł? Szydełkowała, owszem, więc może chociaż koronka jest jej dziełem? Faktem jest, ze ręcznik jest (babci już od paru lat nie ma). Wzór haftu jest bardzo nietypowy, miałam nadzieję że coś podobnego znajdę w publikacjach o których za chwilę, ale niestety, nie znalazłam wzoru nawet ciut podobnego.

ludowy ręcznik z haftem, ręcznik białostocki, ręczniki z okolic Bielska Podlaskiego,

ludowy ręcznik z haftem, ręcznik białostocki, ręczniki z okolic Bielska Podlaskiego,

ludowy ręcznik z haftem, ręcznik białostocki, ręczniki z okolic Bielska Podlaskiego, koronka

 Dzięki wpisowi na blogu chagi, dowiedziałam się, ze Muzeum Podlaskie w Białymstoku zajęło się ręcznikami ludowymi, wypożycza je od posiadaczy, opisuje, fotografuje (własne eksponaty też) i wydaje album im poświęcony. I mało tego, że album to jeszcze i wzorniki. Można do nich napisać i otrzymać je, trzeba tylko pokryć koszt przesyłki. Co też niezwłocznie zrobiłam i dziś przesyłkę otrzymałam. Na wzornik z haftem krzyżykowym się już nie załapałam. Album jest świetny. Eksponaty od osób prywatnych mają duże, ładne zdjęcia, egzemplarze muzealne - nie. Czyżby po to, żeby zachęcić do odwiedzin w muzeum i przyjrzenia im się z bliska? :-) Obiecuję solennie, w Białymstoku bywam, nawet i w tym tygodniu byłam, ale zawsze coś ważnego trzeba załatwić....latem zwiedzanie Białegostoku i muzeum, koniecznie.

ludowy ręcznik z haftem, ręcznik białostocki, ręczniki z okolic Bielska Podlaskiego,

ludowy ręcznik z haftem, ręcznik białostocki, ręczniki z okolic Bielska Podlaskiego,

ludowy ręcznik z haftem, ręcznik białostocki, ręczniki z okolic Bielska Podlaskiego, koronka, bordiura

ludowy ręcznik z haftem, ręcznik białostocki, ręczniki z okolic Bielska Podlaskiego,


Trochę zdziwiło mnie, że Wzornik w tytule ma "...tradycyjnych haftów i koronek ręcznika ludowego" ale wewnątrz wzorów koronek nie znalazłam. Są wzory haftów, trzeba byłoby je sporo powiększyć żeby otrzymać rozmiar pierwotny. I wzór który od razu rzuciła mi się w oczy (skradł mi serce) na stronie 20, okazał się nie w 100 % odwzorowany. Żebym nie wyszła na złośnicę, ale..... brakuje jednego listka :-)











poniedziałek, 5 stycznia 2015

Haftowany świąteczny komplet i o tym, że będę miała tochę czasu tylko dla siebie.

Komplet świąteczny, wykonany na zamówienie, pod dyktando.  Mam nadzieje, że się spodobał obdarowanej osobie. Wyjątkowo nie na łańcuszku, a na sznurku jubilerskim, czarnym, ze srebrnym karabińczykiem - którego na zdjęciu nie ma... wiadomo - przedświąteczny pośpiech.

haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

Tymczasem pakuję się i wybieram do szpitala. Jutro. Na pierwszy dzień - w planach - haftowanie wstawek do naszyjników. Rzadkie chwile: będzie czas i nie będę miała pod ręką internetu, który pożera mi go  (godzinami wędruję po blogach i innych miejscach pełnych inspiracji, wzdycham, że życia mi nie starczy, żeby wykonać wszystko co zaplanowałam). Więc zamierzam twórczo wykorzystać czas pobytu tam.













poniedziałek, 8 grudnia 2014

Prezentacja moich maszyn do szycia, nowych i wspomnienia o starych.

No i może wreszcie przyszedł czas żeby pokazać światu moje nowe maszyny do szycia (wszystkie trzy). Wynurzenia moje nie są sponsorowane, a wynikają z potrzeby wygadania się :-) a może komuś pomogą w podjęciu decyzji co do kupna.

Rok 2014 był dla mnie rokiem nadrabiania zaległości z dotychczasowego "życia szyciowego"... tak jakoś wyszło, że jak już się zdecydowałam na pierwszą to nie mogłam się zatrzymać. 

Maszyny lubiłam od zawsze, bawiłam się w pokoju gdzie stał Singer mojej babci, taki na stoliku żeliwnym, z drewnianą pokrywą, babcia czasem szyła (takie domowe przeróbki) a ja marzyłam, że się kiedyś nauczę.... coś mi się zdaje że mój pierwszy przeszyty "materiał" to stare gazety (już wtedy uprawiałam recykling?) 

Kolejna maszyna, w moim życiu to okazyjnie kupiona przez moich rodziców, w czasach gdy niczego nie było w sklepach, rosyjska, elektryczna - walizkowa. Miała haftować i być cudem świata, ale szybko się okazało, ze do haftu potrzebne są jakieś dodatkowe akcesoria, a sama maszyna okazała się być tak felerna, że nie dało się na niej absolutnie niczego uszyć. Nie omieszkałam wylać morza łez - byłam wtedy jeszcze bardzo młoda i po dziecięcemu ambitna - bardzo chciałam, ale ona nie chciała współpracować.

Wspominając dalej... będąc już młodą hafciarką miałam nietypowe zlecenie. Motolotniarz miał wypadek - spadł na drzewa swoją motolotnią i w wyniku tego rozerwał jej skrzydło. Cerowania nie podjęła się żadna krawcowa - ja tak. 
Przywiózł mi do domu zwinięte skrzydła i maszynę Łucznik swojej żony. Skrzydła zacerowałam, naszyłam łatkę .... i .... zdążyłam się zakochać w jego maszynie. Szyła naprawdę cudnie, tak cichutko burczała i radziła sobie rewelacyjnie ze stylonową nitką którą zszywałam ten brezent. Myślę, że był to rok 1994/95?
Namówiłam resztę rodziny na zakup Łucznika... takiego modelu nie było akurat w sklepie więc wzięliśmy na raty inną: model 884, tą samą którą pożyczałam od rodziców przez wiele lat i zabierałam na zajęcia z dziećmi, o czym już pisałam TU

Ostatnio uszytym przy jej pomocy,  ciuszkiem były spodenki alladynki dla maleństwa. 

Miała wiele egzotycznych (jak na tamte czasy) ściegów, wymienne krzywki (które leniłam się zmieniać, więc szyłam ciągle tym samym ściegiem) i uszyłam na niej naprawdę sporo rzeczy np. ciuszków dla mojej najstarszej, do których wykroje robiłam wspomagając się Burdą. A żeby było jeszcze ciekawiej, miała już ściegi, które obecnie zwane są "overlockowymi" i są mocno pożądane przez amatorki krawiectwa. Że są niemal identyczne, przekonałam się dopiero po kupnie Vikinga i przetestowaniu ich. Ściegi takie ma też leciwy Łucznik 438 teściowej (na którym też troszkę szyłam) -  zresztą ma ich naprawdę duży wybór (ściegów).

Wstyd mi już było, że tyle lat wożę maszynę od rodziców, a i czas nadszedł zrobić jakiś prezent dla siebie - od wydawania pieniędzy na niepotrzebne (wg. mnie sprzęty) jest Mąż. 
Powiedziałam basta, teraz nadszedł mój czas. Jak pisałam już w powyżej cytowanym poście wybór padł na maszynę Silver Crest - zwaną na blogach "kultową". 
Niestety szybko zniechęciłam się widząc jakie ceny osiąga na wtórnym rynku, a w markecie nie było widoków na dostawę. Zresztą naczytałam się też, w jakim tempie jest rozchwytywana, kiedy jest dostawa. 
Zdecydowałam się więc na kompromis, poszperałam, poczytałam i kupiłam 25 czerwca (o czym donosiłam już TU) Husqvarnę Viking E20 za 689 zł. 

maszyna do szycia Husqvarna E20


Funkcje ze strony producenta:

• 32 ściegi , 70 funkcji szyjących
• automat do robienia dziurek
• regulowana szerokość ściegu 0-5 mm
• automatyczny nawlekacz nitki
• regulacja docisku stopki
• stopki mocowane na zatrzask
• szycie wstecz
• wolne ramię
• ściegi owerlokowe otwarty i zamknięty (nie mylić z overlockiem)
• ściegi do materiałów elastycznych
• ściegi dekoracyjne oraz do pikowania 


A dostałam do niej: 

1. Stopka zwykła
2. Stopka do zamków
3. Stopka do ściegów satynowych
4. Automat do dziurek
5. Stopka do ściegu prostego
6. Stopka do cerowania
7. Stopka do ściegów ślepych
8. L-wkrętak
9. Przecinak do szwów
10. Oliwiarka
11. Komplet igieł
12. Dodatkowe szpulki
13. Liniał
14. Podkładka filcowe

Maszyna śliczna, delikatniutka, subtelna, pachnąca fabryką i smarami (to co lubię). Przetestowałam wszystkie ściegi...cudnie jest.... tylko poległam na pewnej funkcji. 
Mianowicie szukając maszyny rozglądałam się za możliwością szycia zwanego  "szyciem z ręcznym prowadzeniem materiału". Zachwycona możliwościami tworzenia niewiarygodnie pięknych "dzieł sztuki" dużo czasu poświęciłam poszukiwaniu odpowiedniego modelu. Moja Husqvarna, wg specyfikacji, miała go mieć, (używa się do tego stopki do cerowania) ale niestety nie mogłam tak uregulować naprężenia nitki żeby nie ściągała materiału. Dzwoniłam do serwisu, rozmawiałam z fachowcami, w końcu tak ją rozregulowałam, że postanowiłam ją odesłać do regulacji. Z "naprawy" wróciła dość szybko, a z nią próbki haftów mające udowodnić mi, że szycie "z wolnej ręki" jest na niej jak najbardziej wykonalne.... ale to co dostałam od pana z serwisu, żywcem pogrzebało moje marzenia o stosowaniu tej techniki. 
Pomijając już wątpliwe walory artystyczne, wyraźnie widać ze nitka nadal nie jest naprężona tak jak powinna. Wręcz urąga to naszej wiedzy na temat prawidłowego jej naprężenia.

szycie z wolnej ręki, szycie z ręcnym prowadzeniem materiału

szycie z wolnej ręki, szycie z ręcnym prowadzeniem materiału

Minęło "czasu mało...wiele..." a tu w pewnym markecie, w gazetce widzę zapowiedź... będzie moja wymarzona maszyna. Mówię Mężowi, a on mi na to: "to kup", a Vikinga sprzedamy.
W pierwszym momencie myślałam, że zwariował. Ale pomysł przetrawiłam... i maszynę u Męża zamówiłam. Nie bardzo wierzyłam, że uda nam się ją kupić, ale chyba "tak miało być". Znajomy wybierał się  do "miasta" w interesach - 9 października,  stanął pod drzwiami, jeszcze przed otwarciem i maszynę bez problemu do kosza załadował. Stojąc w kolejce przy kasie usłyszał jeszcze od życzliwego człowieka radę: "Panie zostaw to g....no, kup Pan lepiej Singera". 
Niepomny przestrogi Silver Cresta mi przywiózł... i oniemiałam z zachwytu !!! 


Solidniejsza, mocniejsza, wygląda na godną większego zaufania niż Husqvarna, ściegi prawie te same. Tak samo ślicznie pachnie. Ile kosztowała? 333 zł wg internetów,  379 zł wg Męża - ja nie pamiętam. Za dużo tych maszyn ostatnio kupuję :-)

Co posiada:
- z 33 funkcjami ściegu (ścieg prosty, ozdobny i owerlok do szycia i obszywania)
- 4-stopniowe, automatyczne obszywanie dziurek
- praktyczny system nawlekania nici
- stopki szwalnicze wymienne za pomocą przycisku – 2 poziomowy uchwyt stopki szwalniczej
- zestaw ściegów ozdobnych z obszernym kompletem akcesoriów (zintegrowana przegroda na akcesoria w przedłużce wysięgu)
- wysoka siła przebijania - nawet przy grubych tkaninach
- przeznaczona również do specjalnych tkanin takich jak jersey lub stretch
- automatyczne napinanie nitki
- automatyczne nawijanie z wyłącznikiem bezpieczeństwa
- gwarancja: 3 lata 

- 800 obrotów na minutę

Pierwsza  różnica pomiędzy moimi maszynami, którą odkryłam to możliwość regulacji szerokości ściegów overlokowych, moim zdaniem niezbędna przy szyciu odzieży dziecięcej. 
Rękawki w cieniutkiej bluzeczce Maleństwa Vikingiem zwęziłam i owszem, ale ścieg był taki wąziutki, misterny.... a Silver Crestem już mogłam pozszywać bajowe portaski przeszyte z tatowej bluzy. 


Po przeżytej traumie związanej z niemożnością szycia "cerowania" na Vikingu jeszcze nie testowałam tej możliwości na Silwer Creście (nie ma specjalnej stopki, ząbki nie są opuszczane tylko zakrywa się je  płytką) ani na Singerze. Musi minąć sporo czasu - czas zagoi rany. 

Pisałam już jaka furorę zrobiły w szkole zajęcia z udziałem maszyny moich rodziców. Dzieci i młodzież, nawet ta niechętna do jakiejkolwiek, twórczej pracy, siadały do maszyny. 
Troszkę obawiałam się zabierać moje nowe nabytki na zajęcia. 
A gdyby tak napisać projekt i dostać dotację na zakup? 
O pomoc zwróciłam się do lokalnego stowarzyszenia... wszystko potoczyło się błyskawicznie.... i szybko dostałam informację, że pieniążki będą, mogę się już rozglądać za modelem. 

Wybór padł na maszynę Singer 4423 Heavy Duty, z 23 ściegami, w cenie 729 zł. 
Ostatecznie zdecydowałam się na Singer 4411 Heavy Duty, z 11 ściegami, w cenie 649 zł. 

maszyna do szycia Singer Heavy Duty 4411, porównanie maszyn do szycia dla amatorek,

Zwana wcześniej profesjonalną lub pół - profesjonalną, później - wzmocnioną, (na blogach zwana - brzydalem) niewiele reklamowana, ciężko znaleźć charakterystykę producenta, czy dystrybutora - widocznie marka broni się sama. 
I faktycznie. 
Taka prościutka, skromniutka, szara myszka, trochę kanciasta, ciut staromodna, ale jaka w niej drzemie moc. Trudno to opisać, ale jest uchwytna podczas pracy, gdy słucha się odgłosu silnika, szczególnie przy rozruchu, połączonego z cykaniem metalowych części - uwierzcie mi - słychać moc. 
Bardzo szybka (rusza z miejsca bez zająknięcia). 
Na szczęście wyczytałam wcześniej, ze posiada regulację w pedale. Początkowo jest nastawiona na maksymalną, później możemy ją "dostroić" do siebie, aczkolwiek szkoda, że nie ma o tym wzmianki w instrukcji. 
Pierwszego dnia, kiedy tylko dostarczył ją kurier, szyliśmy na niej z dziećmi na najszybszym ustawieniu i niestety było ciężko. 
Pedał musiałam zabrać do domu i mogłam zmienić szybkość tylko dzięki bogatej kolekcji precyzyjnych śrubokrętów Męża - śmiertelnik uzbrojony w zwykły śrubokręt by nie poradził z dojściem do śrubki.  

A tu takie małe podsumowanie, prywatne spostrzeżenia, porównania. 
 
Husqvarna:
- wbudowany nawlekacz igły 
- brak regulacji szerokości ściegu overlockowego
- schowany bębenek
- prędkość szycia: 800 obr/min (uderzeń na minutę)
- sporo miejsca na prawą rękę (nie wiem jak nazwać to miejsce)
- uboga instrukcja obsługi (z literówkami i błędami w tłumaczeniu)

Silver Crest:
- brak nawlekacza 
- regulowany ścieg overlockowy
- schowany bębenek
- prędkość szycia: 800 obr/min
- mało miejsca na prawą rękę
- obszerna, czytelna instrukcja obsługi

Singer:
- brak nawlekacza
- brak ściegu overlockowego (aczkolwiek są podobne, które ewentualnie można byłoby użyć do obrębienia tkaniny) 
- bębenek widoczny pod przeźroczystą klapką, tuż pod stopką, położony poziomo (widać zużycie nitki - fantastyczne) 
- prędkość szycia: 1100 obr/min 
- sporo miejsca na prawą rękę
- instrukcja obsługi z ludzkim podejściem do klienta (np. bardzo ładnie wytłumaczono - znaczenie regulacji naprężenia nici )










środa, 26 listopada 2014

Szydełkowe podkładki i miętowe zawieszki serduszka.

Dawno temu, już nie pamiętam jak dawno, Ania (z Kreatywnego Kufra) zamówiła u mnie szydełkowe drobiazgi do dekoracji swojego domku, tonacja miała być różowa, miętowa, szara. 
Szarego jeszcze nie zrobiłam nic, więc wysłałam Ani to co już miałam, resztę doślę później.
A że robiłam to w pośpiechu.... to dopiero na drugi dzień przypomniałam sobie, że nie zrobiłam zdjęć. Zrobiła je dla mnie Ania, dlatego są takie inne. Prawda, że cudne stylizacje?

crochet, szydełkowanie, serduszka zawieszki, podkładki szydełkowe, serwetki na szydełku

crochet, szydełkowanie, serduszka zawieszki, podkładki szydełkowe, serwetki na szydełku

crochet, szydełkowanie, serduszka zawieszki, podkładki szydełkowe, serwetki na szydełku

crochet, szydełkowanie, serduszka zawieszki, podkładki szydełkowe, serwetki na szydełku

crochet, szydełkowanie, serduszka zawieszki, podkładki szydełkowe, serwetki na szydełku







poniedziałek, 17 listopada 2014

Naszyjnik z haftem na białym tle i wspomnienia o dziwnym roku bez grzybów.

Pokazuje zaległości (nadal). Medalion ten nie doczekał się solowej prezentacji, więc pokazuję teraz. Widać go było na jakimś zdjęciu zbiorczym, w poprzednich postach, gdzie z większym urobkiem wyszłam w plener. Pokazuję żeby lepiej było widać... mało haftuję z jasnym tłem (bo obserwuję preferencje i się do nich dostosowuję ) ale ten znalazł swoją "panią"  w oka mgnieniu. Pani spojrzała - i już go nakładała na szyję, a było w czym wybierać....

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

Jak to często u mnie bywa - wymyśliłam (wynalazłam) coś, a za chwilę się okazało, że nie ja pierwsza, że już ktoś coś takiego robi. Tak było z  opieńkami, których mieliśmy w ubiegłym roku kilka wiader z własnej działki. Wysypały się nad rzeką, obok piaskownicy Maleństwa, w malinach.... 
Najpierw zbieraliśmy sami, potem zapraszaliśmy znajomych na "prywatne grzybobranie". W tym było tylko jedno pokaźne wiadro, więc wzorem ubiegłego roku smażyłam odgotowane kapelusze, jak kanie, obtaczane w jajku i bułce tartej. A że wyszło tego krocie to zrobiliśmy zalewę octową i wyszło osiem słoiczków marynowanych opieńków. Są rewelacyjne, zalewa delikatna, żadnych objawów typowej ślimakowatości. Bez zalewy też są świetne, znikają błyskawicznie, ze smażeniem trochę gorzej bo każdy kilkukrotnie przewracam żeby dobrze wysmażyć. 
Rok 2014 dla grzybiarzy (Mąż) był wyjątkowo dziwny. Nie mieliśmy nic nadającego się do suszenia. Raz wiadro rydzów i raz wiadro opieńków - to wszystko. Zapomniałabym ! mieliśmy też  jednego koźlarza z którym nakarmiłam całą rodzinę - oczywiście mieszając z jajkiem i trzy kanie, które przy bliższych oględzinach okazały się robaczywe. I żeby było jeszcze dziwniej ludzie tu i ówdzie - w niedalekiej okolicy, donosili o ogromnych zbiorach borowików, zdjęcia załadowanych bagażników pojawiały się na fb. Ale u nas nie padały deszcze....

opieńki smażone w panierce








sobota, 1 listopada 2014

Naszyjnik z haftem na bardzo starym samodziałowym płótnie.


Naszyjnik z haftem na bardzo starym samodziałowym płótnie, powstał jako praca przykładowa na wyzwanie tematyczne Kreatywnego Kufra, Film: "Gnijąca Panna Młoda". Kolorystyka, moim zdaniem oddająca zwiewną, delikatną (niebiesko - siną) bohaterkę filmu, jak również pasująca do dni zadumy jakie właśnie przeżywamy (oczywiście mam na myśli nie Halloween, a dzień Wszystkich Świętych i Zaduszki).

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro
  
Szczególną frajdę sprawiła mi okazja do wykorzystania pradawnego płótna które znalazłam w domu rodzinnym, w pradawnej szafce chrupanej przez korniki, w pradawnym pomieszczeniu, (które właściwie zostało już wyłączone z użytku, a jest "doklejone" do domu) zwanym pieszczotliwie "kapciorą". Dlaczego kapciorą? może dlatego, że mój dziadek był szewcem i w przybudówce tej miał swój warsztat i leżały tam buty... (kapcie) ? Słowniki donoszą, że w gwarze uczniowskiej kapciora to zaplecze klasy.

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro

Tu zrobiłam zdjęcie przed przycięciem żeby uwiecznić to niesamowite płótno, z wyraźnym prostym splotem. Widać również przebarwienia i przybrudzenia, wiedziałam że jak je utnę nie będą już tak widoczne. Widziałam na blogach próby postarzania przy pomocy wywarów z kawy czy herbaty, miałam tyle szczęścia, że stare płótno mojej babci czekało aż je znajdę i czas dokonywał na nim przebarwień. Zostało go jeszcze sporo więc pojawi się oprawione w naszyjnikach jeszcze nie raz.

haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro


A przy okazji przypomnę, Projektant/-ka Kreatywnego Kufra pilnie poszukiwana !









niedziela, 5 października 2014

Czapeczka krasnal ze starego sweterka - jak uszyć?

 ... w zasadzie nie będzie o tym jak uszyć (bo to każdy dysponujący odrobiną wyobraźni sam ogarnie) ale podpowiem jak zszyć. 
Zaczynając od początku..... gromadzę sweterki, za małe, sprane, nielubiane, ale ze szlachetnym składem. Takie alpakowe, kaszmirowe, z angory, z lamy, wełny jagniąt, bo dzianinę kocham i mam do niej słabość przeogromną. 
A w głowie tysiące pomysłów: co z nich zrobię żeby przedłużyć im życie, albo nadać drugie. Babcia Zosia właśnie uprała - ku mojej uciesze, a własnej zgryzocie - swój, bardzo ładny sweterek, w zbyt gorącej wodzie. Zmniejszył się o kilka rozmiarów. 
Zimno się zaczęło robić, a ubiegłoroczne czapeczki Maleństwa gdzieś w "dobre miejsce" wyniosłam na lato.... i nie ma. Powstała więc szybka czapeczka smerfetka - jeszcze takiego modelu  nie mieliśmy. Szyta naprawdę w biegu i na kolanie... a zszyta za pomocą szydełka i cieniutkiej włóczki.

Kolorystyka czapeczki pasuje idealnie do wyzwania na blogu Szuflada - Fiolety.  Praca musi zawierać minimum trzy kolory z palety, a w naszej czapeczce są chyba wszystkie wskazane, a nawet jeszcze kilka odcieni wrzosów, lila i purpury !

czapka krasnal, czapka smerfetka, czapka beanie, jak uszyć czapeczkę ze starego swetra, czapka handmade, zszywanie za pomocą szydełka,
 Moja nowa maszyna, owszem ma igłę do szycia dzianin, ale z doświadczenia wiem, że ustawianie ściegu zajęło by mi więcej czasu niż zszycie jej ręczne.

czapka krasnal, czapka smerfetka, czapka beanie, jak uszyć czapeczkę ze starego swetra, czapka handmade, zszywanie za pomocą szydełka,

 Użyłam więc mojego patentu z odległej młodości, gdy to robiłam sweterki "na zamówienie" i szwy łączyłam szydełkiem. Dużo później trafiłam na tą metodę w książkach dla dziewiarek (których wtedy nie miałam). 

czapka krasnal, czapka smerfetka, czapka beanie, jak uszyć czapeczkę ze starego swetra, czapka handmade, zszywanie za pomocą szydełka,

Najpierw połączyłam dwie warstwy łańcuszkiem, albo oczkami ścisłymi - zależy z której strony na to patrzeć. A wracając obrębiła półsłupkami co daje imitację ręcznego ściegu overlockowego. 






10.10.2014
Sprostowanie. Babcia Zosia umie prać sweterki. Wyjechała na wycieczkę. Pranie w pralce nastawił Dziadek i stąd wziął się sweterek do recyklingu.
Ps. Mam nowa maszynę ! Nie tą o której pisałam - ta była kupiona latem. :-) Mam znowu nową !









sobota, 27 września 2014

Naszyjnik z haftem w szarościach na wyzwanie Art-Piaskownicy i Kreatywnego Kufra.



Do ponownego szybkiego pojawienia się na blogu zmobilizowało mnie wyzwanie Kreatywnego Kufra, po raz pierwszy, połączone z wyzwaniem Art- Piaskownicy. Należy przygotować dzieło w kolorach: czarny, biały, szary - w odcieniu który nie będzie podobny do czarnego i dowolny kolor: różowy, żółty, zielony, niebieski itp. Oto moja praca przykładowa: naszyjnik z haftem na białym lnie, powierzchnia wstawki 2,5 cm x 2,5 cm. Zapraszam do udziału w wyzwaniu !



haft rococo, embroidered pendant, haftowane róże, haftowany naszyjnik, naszyjnik z haftem, embroidered jewerly, naszyjnik vintage, medalion z haftem, handmade jewerly, embroidered necklace, vintage jewerly, biżuteria retro,

Pochwale się też dziełem Męża, wykonanym dzięki mojej inicjatywne i z niemałym udziałem zbiegów okoliczności - które doprowadziły do powstania portretowego zdjęcia syneczka. A było to tak: namówiłam wszystkich członków mojej rodziny na udział w warsztatach fotograficznych odbywających się w czasie wakacji w naszym GOK-u. Warsztaty miał poprowadzić sympatyczny miejscowy fotograf Radosław Nowacki. Na miejscu okazało się że sprawił nam niespodziankę i zaprosił do współpracy  fotografa wydawnictwa Zwierciadło - Rafała Masłowa (tego od nagrodzonego zdjęcia D. Passenta o którym zainteresowany powiedział, że wygląda na nim gorzej niż w rzeczywistości) - przebywającego na Mazurach w ramach urlopu. No i tenże wielki fotograf wybrał na warsztatowego modela syneczka mojego i na nim objaśniał nam tajniki fotografii portretowej (pękałam z dumy).  Zdjęcie jakie nam pozostało na pamiątkę tych okoliczności przykazałam Mężowi umieścić na naklejkach na zeszyty szkolne, które to już sam Mąż, beż mojej pomocy (no może z małymi konsultacjami)  zaprojektował i wykonał na specjalnym najlejkowym papierze.


I pomysł na czarny bez na zimę. Soki, syropy znają wszyscy, ale trafiłam na (jak dla mnie) coś zupełnie nowego. Suszone owoce na zimową herbatkę. Suszyły się trochę długo, raz na słońcu, raz w piekarniku... ale kiedy wyschły okazało się, że było warto. Napar jest słodki, z miodowym posmakiem. Zupełnie nie ma tej cierpkości, która w sokach czasem aż parzy język. Mam nadzieje że zachował swoje lecznicze właściwości. 


suszone owoce czarnego bzu na zimę

I nagrodą wygraną w konkursie się pochwale. Ełckie Supermamy ogłosiły na fc konkurs na najciekawsze zdjęcie z udziałem ich ulotki. Wysłałam zdjęcie zrobione z gigantyczną pszczołą z naszego parku owadów. 

park owadów w Starych Juchach, Supermamy Ełk

Zajęłam trzecie miejsce i odebrałam taka oto niespodziankę.



Bardzo, bardzo Supermamom dziękuję. Oprócz firmowego zestawu Lirene dostałam też smycz i długopis z urzędu miasta, krem do pupci Bepanthen, próbki dla niemowlat: płynu do mycia butelek, płynu do kąpieli oraz wkładki laktacyjne !