poniedziałek, 8 grudnia 2014

Prezentacja moich maszyn do szycia, nowych i wspomnienia o starych.

No i może wreszcie przyszedł czas żeby pokazać światu moje nowe maszyny do szycia (wszystkie trzy). Wynurzenia moje nie są sponsorowane, a wynikają z potrzeby wygadania się :-) a może komuś pomogą w podjęciu decyzji co do kupna.

Rok 2014 był dla mnie rokiem nadrabiania zaległości z dotychczasowego "życia szyciowego"... tak jakoś wyszło, że jak już się zdecydowałam na pierwszą to nie mogłam się zatrzymać. 

Maszyny lubiłam od zawsze, bawiłam się w pokoju gdzie stał Singer mojej babci, taki na stoliku żeliwnym, z drewnianą pokrywą, babcia czasem szyła (takie domowe przeróbki) a ja marzyłam, że się kiedyś nauczę.... coś mi się zdaje że mój pierwszy przeszyty "materiał" to stare gazety (już wtedy uprawiałam recykling?) 

Kolejna maszyna, w moim życiu to okazyjnie kupiona przez moich rodziców, w czasach gdy niczego nie było w sklepach, rosyjska, elektryczna - walizkowa. Miała haftować i być cudem świata, ale szybko się okazało, ze do haftu potrzebne są jakieś dodatkowe akcesoria, a sama maszyna okazała się być tak felerna, że nie dało się na niej absolutnie niczego uszyć. Nie omieszkałam wylać morza łez - byłam wtedy jeszcze bardzo młoda i po dziecięcemu ambitna - bardzo chciałam, ale ona nie chciała współpracować.

Wspominając dalej... będąc już młodą hafciarką miałam nietypowe zlecenie. Motolotniarz miał wypadek - spadł na drzewa swoją motolotnią i w wyniku tego rozerwał jej skrzydło. Cerowania nie podjęła się żadna krawcowa - ja tak. 
Przywiózł mi do domu zwinięte skrzydła i maszynę Łucznik swojej żony. Skrzydła zacerowałam, naszyłam łatkę .... i .... zdążyłam się zakochać w jego maszynie. Szyła naprawdę cudnie, tak cichutko burczała i radziła sobie rewelacyjnie ze stylonową nitką którą zszywałam ten brezent. Myślę, że był to rok 1994/95?
Namówiłam resztę rodziny na zakup Łucznika... takiego modelu nie było akurat w sklepie więc wzięliśmy na raty inną: model 884, tą samą którą pożyczałam od rodziców przez wiele lat i zabierałam na zajęcia z dziećmi, o czym już pisałam TU

Ostatnio uszytym przy jej pomocy,  ciuszkiem były spodenki alladynki dla maleństwa. 

Miała wiele egzotycznych (jak na tamte czasy) ściegów, wymienne krzywki (które leniłam się zmieniać, więc szyłam ciągle tym samym ściegiem) i uszyłam na niej naprawdę sporo rzeczy np. ciuszków dla mojej najstarszej, do których wykroje robiłam wspomagając się Burdą. A żeby było jeszcze ciekawiej, miała już ściegi, które obecnie zwane są "overlockowymi" i są mocno pożądane przez amatorki krawiectwa. Że są niemal identyczne, przekonałam się dopiero po kupnie Vikinga i przetestowaniu ich. Ściegi takie ma też leciwy Łucznik 438 teściowej (na którym też troszkę szyłam) -  zresztą ma ich naprawdę duży wybór (ściegów).

Wstyd mi już było, że tyle lat wożę maszynę od rodziców, a i czas nadszedł zrobić jakiś prezent dla siebie - od wydawania pieniędzy na niepotrzebne (wg. mnie sprzęty) jest Mąż. 
Powiedziałam basta, teraz nadszedł mój czas. Jak pisałam już w powyżej cytowanym poście wybór padł na maszynę Silver Crest - zwaną na blogach "kultową". 
Niestety szybko zniechęciłam się widząc jakie ceny osiąga na wtórnym rynku, a w markecie nie było widoków na dostawę. Zresztą naczytałam się też, w jakim tempie jest rozchwytywana, kiedy jest dostawa. 
Zdecydowałam się więc na kompromis, poszperałam, poczytałam i kupiłam 25 czerwca (o czym donosiłam już TU) Husqvarnę Viking E20 za 689 zł. 

maszyna do szycia Husqvarna E20


Funkcje ze strony producenta:

• 32 ściegi , 70 funkcji szyjących
• automat do robienia dziurek
• regulowana szerokość ściegu 0-5 mm
• automatyczny nawlekacz nitki
• regulacja docisku stopki
• stopki mocowane na zatrzask
• szycie wstecz
• wolne ramię
• ściegi owerlokowe otwarty i zamknięty (nie mylić z overlockiem)
• ściegi do materiałów elastycznych
• ściegi dekoracyjne oraz do pikowania 


A dostałam do niej: 

1. Stopka zwykła
2. Stopka do zamków
3. Stopka do ściegów satynowych
4. Automat do dziurek
5. Stopka do ściegu prostego
6. Stopka do cerowania
7. Stopka do ściegów ślepych
8. L-wkrętak
9. Przecinak do szwów
10. Oliwiarka
11. Komplet igieł
12. Dodatkowe szpulki
13. Liniał
14. Podkładka filcowe

Maszyna śliczna, delikatniutka, subtelna, pachnąca fabryką i smarami (to co lubię). Przetestowałam wszystkie ściegi...cudnie jest.... tylko poległam na pewnej funkcji. 
Mianowicie szukając maszyny rozglądałam się za możliwością szycia zwanego  "szyciem z ręcznym prowadzeniem materiału". Zachwycona możliwościami tworzenia niewiarygodnie pięknych "dzieł sztuki" dużo czasu poświęciłam poszukiwaniu odpowiedniego modelu. Moja Husqvarna, wg specyfikacji, miała go mieć, (używa się do tego stopki do cerowania) ale niestety nie mogłam tak uregulować naprężenia nitki żeby nie ściągała materiału. Dzwoniłam do serwisu, rozmawiałam z fachowcami, w końcu tak ją rozregulowałam, że postanowiłam ją odesłać do regulacji. Z "naprawy" wróciła dość szybko, a z nią próbki haftów mające udowodnić mi, że szycie "z wolnej ręki" jest na niej jak najbardziej wykonalne.... ale to co dostałam od pana z serwisu, żywcem pogrzebało moje marzenia o stosowaniu tej techniki. 
Pomijając już wątpliwe walory artystyczne, wyraźnie widać ze nitka nadal nie jest naprężona tak jak powinna. Wręcz urąga to naszej wiedzy na temat prawidłowego jej naprężenia.

szycie z wolnej ręki, szycie z ręcnym prowadzeniem materiału

szycie z wolnej ręki, szycie z ręcnym prowadzeniem materiału

Minęło "czasu mało...wiele..." a tu w pewnym markecie, w gazetce widzę zapowiedź... będzie moja wymarzona maszyna. Mówię Mężowi, a on mi na to: "to kup", a Vikinga sprzedamy.
W pierwszym momencie myślałam, że zwariował. Ale pomysł przetrawiłam... i maszynę u Męża zamówiłam. Nie bardzo wierzyłam, że uda nam się ją kupić, ale chyba "tak miało być". Znajomy wybierał się  do "miasta" w interesach - 9 października,  stanął pod drzwiami, jeszcze przed otwarciem i maszynę bez problemu do kosza załadował. Stojąc w kolejce przy kasie usłyszał jeszcze od życzliwego człowieka radę: "Panie zostaw to g....no, kup Pan lepiej Singera". 
Niepomny przestrogi Silver Cresta mi przywiózł... i oniemiałam z zachwytu !!! 


Solidniejsza, mocniejsza, wygląda na godną większego zaufania niż Husqvarna, ściegi prawie te same. Tak samo ślicznie pachnie. Ile kosztowała? 333 zł wg internetów,  379 zł wg Męża - ja nie pamiętam. Za dużo tych maszyn ostatnio kupuję :-)

Co posiada:
- z 33 funkcjami ściegu (ścieg prosty, ozdobny i owerlok do szycia i obszywania)
- 4-stopniowe, automatyczne obszywanie dziurek
- praktyczny system nawlekania nici
- stopki szwalnicze wymienne za pomocą przycisku – 2 poziomowy uchwyt stopki szwalniczej
- zestaw ściegów ozdobnych z obszernym kompletem akcesoriów (zintegrowana przegroda na akcesoria w przedłużce wysięgu)
- wysoka siła przebijania - nawet przy grubych tkaninach
- przeznaczona również do specjalnych tkanin takich jak jersey lub stretch
- automatyczne napinanie nitki
- automatyczne nawijanie z wyłącznikiem bezpieczeństwa
- gwarancja: 3 lata 

- 800 obrotów na minutę

Pierwsza  różnica pomiędzy moimi maszynami, którą odkryłam to możliwość regulacji szerokości ściegów overlokowych, moim zdaniem niezbędna przy szyciu odzieży dziecięcej. 
Rękawki w cieniutkiej bluzeczce Maleństwa Vikingiem zwęziłam i owszem, ale ścieg był taki wąziutki, misterny.... a Silver Crestem już mogłam pozszywać bajowe portaski przeszyte z tatowej bluzy. 


Po przeżytej traumie związanej z niemożnością szycia "cerowania" na Vikingu jeszcze nie testowałam tej możliwości na Silwer Creście (nie ma specjalnej stopki, ząbki nie są opuszczane tylko zakrywa się je  płytką) ani na Singerze. Musi minąć sporo czasu - czas zagoi rany. 

Pisałam już jaka furorę zrobiły w szkole zajęcia z udziałem maszyny moich rodziców. Dzieci i młodzież, nawet ta niechętna do jakiejkolwiek, twórczej pracy, siadały do maszyny. 
Troszkę obawiałam się zabierać moje nowe nabytki na zajęcia. 
A gdyby tak napisać projekt i dostać dotację na zakup? 
O pomoc zwróciłam się do lokalnego stowarzyszenia... wszystko potoczyło się błyskawicznie.... i szybko dostałam informację, że pieniążki będą, mogę się już rozglądać za modelem. 

Wybór padł na maszynę Singer 4423 Heavy Duty, z 23 ściegami, w cenie 729 zł. 
Ostatecznie zdecydowałam się na Singer 4411 Heavy Duty, z 11 ściegami, w cenie 649 zł. 

maszyna do szycia Singer Heavy Duty 4411, porównanie maszyn do szycia dla amatorek,

Zwana wcześniej profesjonalną lub pół - profesjonalną, później - wzmocnioną, (na blogach zwana - brzydalem) niewiele reklamowana, ciężko znaleźć charakterystykę producenta, czy dystrybutora - widocznie marka broni się sama. 
I faktycznie. 
Taka prościutka, skromniutka, szara myszka, trochę kanciasta, ciut staromodna, ale jaka w niej drzemie moc. Trudno to opisać, ale jest uchwytna podczas pracy, gdy słucha się odgłosu silnika, szczególnie przy rozruchu, połączonego z cykaniem metalowych części - uwierzcie mi - słychać moc. 
Bardzo szybka (rusza z miejsca bez zająknięcia). 
Na szczęście wyczytałam wcześniej, ze posiada regulację w pedale. Początkowo jest nastawiona na maksymalną, później możemy ją "dostroić" do siebie, aczkolwiek szkoda, że nie ma o tym wzmianki w instrukcji. 
Pierwszego dnia, kiedy tylko dostarczył ją kurier, szyliśmy na niej z dziećmi na najszybszym ustawieniu i niestety było ciężko. 
Pedał musiałam zabrać do domu i mogłam zmienić szybkość tylko dzięki bogatej kolekcji precyzyjnych śrubokrętów Męża - śmiertelnik uzbrojony w zwykły śrubokręt by nie poradził z dojściem do śrubki.  

A tu takie małe podsumowanie, prywatne spostrzeżenia, porównania. 
 
Husqvarna:
- wbudowany nawlekacz igły 
- brak regulacji szerokości ściegu overlockowego
- schowany bębenek
- prędkość szycia: 800 obr/min (uderzeń na minutę)
- sporo miejsca na prawą rękę (nie wiem jak nazwać to miejsce)
- uboga instrukcja obsługi (z literówkami i błędami w tłumaczeniu)

Silver Crest:
- brak nawlekacza 
- regulowany ścieg overlockowy
- schowany bębenek
- prędkość szycia: 800 obr/min
- mało miejsca na prawą rękę
- obszerna, czytelna instrukcja obsługi

Singer:
- brak nawlekacza
- brak ściegu overlockowego (aczkolwiek są podobne, które ewentualnie można byłoby użyć do obrębienia tkaniny) 
- bębenek widoczny pod przeźroczystą klapką, tuż pod stopką, położony poziomo (widać zużycie nitki - fantastyczne) 
- prędkość szycia: 1100 obr/min 
- sporo miejsca na prawą rękę
- instrukcja obsługi z ludzkim podejściem do klienta (np. bardzo ładnie wytłumaczono - znaczenie regulacji naprężenia nici )










10 komentarzy:

  1. Również marzy mi się moja własna maszyna, mam nadzieję, że marzenie niedługo się spełni :)

    OdpowiedzUsuń
  2. Moja maszyna niestety strajkuje od jakiegoś czasu, pora chyba napisać list do Świętego.. ;)

    OdpowiedzUsuń
  3. Ja tez doczekałam się swojej maszyny, zawsze korzystałam z mamowej jak cos na predce potrzebowałam. U mnie wybór padł na toyote, ale tylko dlatego, że nie potrzebowałam nic specjalnego i profesjonalnego, tylko na potrzeeby domowych zachcianek:)))
    Tak sie zastanawiałam nad tym co ci zaproponowali w serwisie jesli chodzi o szycie"z reki".... wiesz co? igła i nitka i wychodzi i nieeebo lepiej-faktycznie nic zadowalajacego:((( masakra wrecz:)
    super artykuł!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Że ręcznie wychodzi mi lepiej to już wiedziałam, chciałam się tylko zmierzyć z maszyną :-)

      Usuń
  4. Ja mam
    http://uoliuoli.blogspot.com/2013/09/zamszowa-torebka-z-fredzlami.html
    i powiem szczerze, nie żałuję, że wziełam wyższy model. To nie tylko kwestia ilości ściegów, ale i ściegu elastycznego, jest nawlekacz i urządzonko do obcinania nitek w maszynie,. polecam dokupienie stopek dodatkowych, trochę trzeba pokombinować, ale sprawdzają się super! Zanim dokonałam zakupu - zadzwoniłam do sprzedawcy i dokładnie przepytałam go o różnice - stwierdziłam, że są one warte dopłaty...
    Pozdrawiam

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Masz rację, gdybym kupowała sobie też wzięłabym wyższy model, ale tu ograniczał mnie projekt i zresztą dzieci nie miałyby możliwości wykorzystania wszystkich jej zalet. Niezależnie od modelu Singer to jednak Singer.... czuje się tą moc i legendę.

      Usuń
  5. Dzięki za te informacje. W niedalekiej przyszłości planuję zakup swojej maszyny, aby nie pożyczać od mamy.

    OdpowiedzUsuń
  6. A moje marzenie się spełniło, bo dostałam w ubiegłym miesiącu na urodziny swoją pierwszą własną maszynę :D Swoją drogą od rodziców, pewnie mama już miała dość ciągłego pożyczania jej sprzętu, co świetnie rozumiem, bo częściej jej maszyna była u mnie niż u niej :P Dostałam piękniusiego Łucznika o takiego http://www.galerialucznik.pl/pl/p/LAURA-555-NOWOSC-Wysylka-i-zestaw-stopek-gratis-/1260 . Jak dla mnie ma wszystko czego teraz potrzebuje, regulacje długosci i szerokosci sciegu, szycie wsteczne, wolne ramie,ścieg overlokowy :D Kiedyś jeszcze w oddzielnego owerloka się zaopatrzę, ale to póóóźniej ;)

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Ja tez ma Laure.. Jak sie sprawdza przy szyciu grubszych materiałów? Bo ja chyba nie umiem jej ustawić..

      Usuń

Dziękuję za każde słowo, same wiecie jak to motywuje do działania, konstruktywna krytyka również mile widziana :-)